Wpis: Byłam w klasztorze Shaolin.

Autor: Rajscy w Azji - opublikowany: 2018-08-16 00:00:00

I to chyba najciekawsze co mogę powiedzieć o tym miejscu. Jeżeli ktoś interesuje się sztukami walki (kung fu) lub legendą Shaolin to zapewne będzie się bardziej zachwycał odwiedzeniem Dengfeng, w prowincji Henan.Dla mnie klasztor, jak klasztor, widziałam ciekawsze. Poza tym w tej chwili Shaolin to typowe biznesowe imperium, które odwiedzają miliony ludzi, więcej tu komercji niż jakiejś duchowości.Można sobie kupić nunczako, którym wymachiwał Bruce Lee lub inny gadżet, obejrzeć pokaz, który niewiele ma wspólnego z walką, gdzie zobaczymy jak mnich-wojownik z ogoloną głową rozwala sobie na niej sztabę, wygina brodą dzidy lub utrzyma się na jakimś ostro zakończonym przedmiocie mając go na brzuchu. Całkiem efekt...

Tekst pochodzi ze strony: Rajscy w Azji i jest własnością jej autorów.

czytaj dalej na blogu: Rajscy w Azji