Wpis: Rzecz o kuchni marokańskiej, czyli "dzień dobry kurczaczku" *

Autor: Z GDAŃSKA DO... - opublikowany: 2014-04-06 00:00:00
Kraj: Maroko

No cóż, aż wstyd się przyznać, ale z Maroka wróciło mnie jakieś 3 kg więcej. A to wszystko za sprawą kuchni marokańskiej. Tagine, cuscus, naleśniczki i ciacha towarzyszyły mi w tym kraju dosłownie każdego dnia. Na sama myśl o tych wszystkich pysznościach zaczyna mi ciec ślinka. Muszę jednak przyznać, że przez to pod koniec wyjazdu trochę tęskniłam za naszym tradycyjnym schabowych. No, ale wracamy na stół marokański... Zup w Maroku raczej się nie jada. Jedną, jedyną jaką można w tym kraju spotkać jest harira. W zupce znalazłam m.in. ciecierzycę, bób oraz drobny makaron. Nie powiem, zaiste bardzo smaczna i naprawdę syta to zupa. Harirę jada się na różne sposoby, w zależn...

Tekst pochodzi ze strony: Z GDAŃSKA DO... i jest własnością jej autorów.

czytaj dalej na blogu: Z GDAŃSKA DO...