Czy wiedziałeś, że istnieją również rejsy polarne?

Miłośnicy morza i aktywnego spędzania urlopu, zapewne nieraz myśleli o wyprawach w najbardziej egzotyczne zakątki świata. Rejsy wśród Wysp Galapagos, po wodach południowego Pacyfiku, przez Morze Czarne, czy nawet wzdłuż Nilu – każda z tych podróży pobudza wyobraźnię, ale w gruncie rzeczy regiony te przewijają się w reklamach dziesiątek biur podróży. Tymczasem, jeśli ktoś szuka prawdziwego wyzwania powinien poszukać dalej – i zainteresować się rejsami w kierunku Antarktydy lub Arktyki. Uwierzcie, są one przeżyciem samym w sobie!


Kraina Pingwinów

Co może ciągnąć w tak niedostępne regiony jak Antarktyda? Choćby sama świadomość, że to jeden z ostatnich obszarów Ziemi, które nie zostały naznaczone cywilizacją. Gdy się o tym pomyśli nagle zaczyna się zupełnie inaczej postrzegać ten niegościnny teren. I chłonąć jego surowe piękno.

Obok skrzących się gór lodowych w trakcie rejsów polarnych można liczyć również na szereg innych widoków. Wieloryby, orki, uchatki, wreszcie wielkie stada pingwinów. W zależności od tego, czy wyprawa odbywa się na początku, czy pod koniec sezonu można skupić się na innych aspektach. Początkowo (listopad-grudzień) będą to niesamowicie oświetlone połacie lodu, później, w okolicach lutego-marca – miłośnicy zwierząt będą mogli podziwiać towarzyszące pingwinom pisklęta.

Królestwo Niedźwiedzia Polarnego

Wiosną kończy się sezon wypraw na południowy biegun, to właśnie wtedy zaczynają się rejsy polarne skierowane na północ – głównie w okolice Spitsbergenu, norweskiej wyspy położonej na Morzu Arktycznym. Podobnie jak na południu, również tutaj w początkowym okresie białych „nocy” czapy lodu prezentują się najpiękniej. Są jednak też różnice.

- O ile symbolem Antarktydy są pingwiny, to pływając wokół terenów północnych, można natknąć się na lisy oraz niedźwiedzie polarne. Ale to nie wszystko, rejsy polarne odbywające się w okolicach bieguna północnego czasem uwzględniają i takie atrakcje, jak pływanie wśród labiryntu fiordów. Część tras uwzględnia również i takie regiony, jak zatoka Diskobukta (przy zachodniej części wyspy Edgoya), gdzie trafić można na wielorybie cmentarzysko – opowiada Wojtek Chomicz z Polar Travel.

Co prawda na północy, w przeciwieństwie do Antarktydy, człowiek był obecny od dawna, ale pod względem turystycznym region ten broni się doskonale, choćby przez większą niż na południu liczbę zwierząt.

Kultura Północy

Choć rejsy polarne skupiają się głównie na pięknie lodowców, fiordów i żyjących wśród nich zwierząt, to część wycieczek uwzględnia również spotkanie z mieszkańcami tego regionu. I nie chodzi tu o obsługę stacji badawczych (choć odwiedziny w takowych uwzględniane są w programach niektórych wyjazdów), ale o ludność Svalbardu, wysuniętej na północ prowincji Norwegii ze stolicą w Longyearbyen. Prowincji o tyle ciekawej, że żyje tu więcej niedźwiedzi polarnych niż ludzi. W przypadku wypraw skierowanych bardziej w stronę Grenlandii okazją do poznania ludzi, żyjących na co dzień w krainie lodu będzie tamtejszy Ittoqqortoormiit.

- Naprawdę ciekawym doświadczeniem jest rozmowa z ludźmi, dla których wieczna zima to coś oczywistego – mówi Wojtek Chomicz z Polar Travel. – Sposób, w jaki postrzegają oni miejscową przyrodę może zaskoczyć turystów przybywających tu z klimatu umiarkowanego. Tym bardziej więc warto skorzystać z okazji i poznać miejscowy sposób życia.

Pozostałe teksty