Profil podróżnika: Hanys w podróżach

Wszystkich wpisów: 125

Beskid Niski (1): z Szymbarku pod Magurę Małastowską. Asfaltem i cerkwiami.

Lipcowy wyjazd w Beskid Niski to już tradycja. Nie wyobrażam sobie lata bez tego wydarzenia 😏. W tym roku było trochę kombinowania odnośnie trasy, ale w końcu udało się ułożyć ciekawą marszrutę na 4 dni.Początek wypada w piątkowe wczesne popołudnie w Szymbarku. Z autobusu wysiadamy niedaleko Skansenu Wsi Pogórzańskiej.Podchodzę pod cmentarz parafialny, gdzie zlokalizowana jest jedna z zachodniogalicyjskich kwater wojennych - nosi numer 74. Nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym i jest dość zaniedbana.Inny zabytek to drewniany katolicki kościół św. Wojciecha. Ładne wnętrze, ale z zewnątrz drażniły mnie duże deski przybite do ścian i opisujące poszczególne części budynku: "zakry...

czytaj więcej na blogu

Komárom. Podzielone miasto z habsburską twierdzą.

Komárom to miejscowość, która miała pecha zetknąć się z wielką polityką: podobnie jak kilka innych miast europejskich zostało podzielone w poprzek przez obcych polityków. Nikt nie zwracał uwagę na kwestie historyczne, etniczne czy gospodarcze - jedyną wartością była niebieska kreska na mapie, czyli Dunaj.W efekcie od 1919 roku mamy Komarno - słowacką część północną oraz Komárom - węgierską część południową. Rdzeń miasta przypadł Słowakom, przy Węgrach pozostało dawne przedmieście Újszőny, do XIX wieku stanowiące osobną wieś.Zabudowa u Madziarów w dużej mierze składa się z bloków oraz nowych domów. Na zdj&...

czytaj więcej na blogu

Zakole Dunaju (Visegrád) i pałac w Gödöllo.

Zakolem Dunaju określany jest odcinek między Esztergomem a Szentendre. Czasem używana jest ten nazwa Łuk Dunaju - rzeka przestaje pełnić funkcje graniczne i oba brzegi należą do Węgier. Dunaj otaczają tutaj niewysokie góry i wzgórza, okolica jest bardzo malownicza. Na turystów czekają szlaki turystyczne, zabytki z czasów antycznych i średniowiecza, a także park narodowy.Na obu brzegach między wodą a lasami rozłożyły się liczne miejscowości. Chciałem przejechać najpierw jedną stroną, a potem wracać drugą, ale ostatecznie skończyło się tylko na prawym brzegu.Zatrzymujemy się w wiosce Dömös. Parking na niewielkim placu między pocztą a lodziarnią płatny 😮. Upał, atmosfe...

czytaj więcej na blogu

Esztergom i Štúrovo/Párkány - nierówne rodzeństwo.

Esztergom (po polsku Ostrzyhom, lecz wolę nazwę oryginalną) to jedno z najważniejszych węgierskich miast: pierwsza stolica kraju, miejsce koronacji królewskiej księcia Vajka, który przyjął imię Stefan i potem został ogłoszony świętym, wreszcie siedziba prymasa.Do tej naddunajskiej miejscowości zajrzeliśmy w sierpniu 2017 roku wracając z Bałkanów; wizyta była krótka z mocnym postanowieniem powrotu. Zatem pora na dokładniejsze zwiedzanie 😃.Najważniejszym obiektem jest oczywiście monumentalna bazylika św. Wojciecha (Adalberta). Widać ją prawie z każdego zakątka, a także z wielu miejsc w okolicy.Największy kościół Węgier (18. na świecie) to typowy przykład XIX-nego klasycyzmu. Z bliska t...

czytaj więcej na blogu

W kierunku Dunaju (ale bez samej rzeki): słowacko-węgierska prowincja.

Dunaj to moja ulubiona europejska rzeka! Ilekroć go widzę, to zawsze czuję taki przyjemny rodzaj ciepła, jak wtedy, gdy spotyka się dawno niewidzianego przyjaciela 😊. Pomysł na pierwszy dłuższy weekend letni związany był z tą rzeką, co było pokłosiem ubiegłorocznego wyjazdu na Bałkany - w drodze powrotnej zahaczyliśmy o kilka miejsc, które chcieliśmy zwiedzić dokładniej.W tym wpisie jednak samego Dunaju nie będzie, a jedynie droga do i wzdłuż niego 😏.Pogodę na koniec czerwca zapowiadano nieciekawą. Deszcze, niższa temperatura. No tak, zaczęło się lato.Na Śląsku leje jak z cebra. Po przekroczeniu granicy przestaje (to jakiś znak?), pojawiają się także pierwsze przejaśnienia.Pierw...

czytaj więcej na blogu

Góry Stołowe: Pasterka - Karłów - Sawanna - Kulin.

Niedzielny Stołowy poranek jest pochmurny. Dobrze, że nie wybrałem się na wschód słońca, bo chodził mi taki pomysł po głowie.Kolejka do śniadania w DW "Szczelinka" długa prawie jak za komuny po mięso. Jestem pełen podziwu, że jedyna osoba za barem nie pomyliła zamówień, choć na swoje czekałem wyjątkowo długo...Proponowano mi częściową podwózkę, ale postanowiłem całą założoną na dziś trasę przebyć piechotą 😊. W nagrodę po wyjściu wita mnie słońce, więc pierwsze kroki kieruję do kościoła św. Jana Chrzciciela. Liczyłem, że uda mi się zobaczyć wnętrze, ale akurat trwało niezapowiedziane nabożeństwo.Wrzucam z...

czytaj więcej na blogu

Broumovské stěny: Hvězda - Slavný - Machov - Pasterka.

Głównym daniem czerwcowego wypadu w Góry Stołowe są Broumovské stěny (niem. Falkengebirge, a także Braunauer Wände, Sterngebirge). Wybrałem ich środkowy odcinek od chaty Hvězda do rozdroża nad wsią Slavný. W tym drugim miejscu kończyłem półtora roku temu wędrówkę z Pasterki, natomiast szlaki za Hvězdą są mniej atrakcyjne niż wcześniejsze, a także trudniejsze do ogarnięcia dla kogoś bez samochodu.W weekendy kursuje autobus z Machovskej Lhoty aż na parking pod chatę - idealny dla turystów! Siedząc w nim poczułem wstyd, bowiem wszyscy pozostali pasażerowie to mocno zaawansowani wiekowo emeryci oraz matka dzieckiem. A między nimi ja - zdrowy i sprawny, wożę tyłek zamiast połyk...

czytaj więcej na blogu

Góry Stołowe: Kudowa-Zdrój - Machov - Pasterka - Machov.

Po półtora roku postanowiłem wrócić w Góry Stołowe, w których zostało mi jeszcze "trochę" szlaków do przejścia, zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie.W piątkowe południe docieram do Kudowej-Zdroju (Bad Kudowa, czes. Lázně Chudoba). Bez zwłoki ruszam w kierunku centrum, gdzie uskuteczniam zakupy. Główną ulicą maszeruję raźno na Park Zdrojowy, gdy nagle powietrze przeszywa przeraźliwe wycie syreny! Larmo jest tak duże, że ludzie kurczą się i zatykają uszy. Nalot, zamach, kryzys?? Pewnie ćwiczenia, bo po kilku minutach milknie, ale długo jeszcze słychać je w uszach...Dzielnica parkowa Kudowy może cieszyć oko, widać, że o nią dbają.Ciekawe co jest tym zagrożeniem? Mo&#...

czytaj więcej na blogu

Industriada 2018 w Gliwicach

Industriada to cykliczna, coroczna impreza odbywająca się w województwie śląskim od 2010. Jej celem jest promocja kultury i architektury industrialnej. Większość wydarzeń odbywa się przy obiektach położonych na Szlaku Zabytków Techniki, na którym znajdują się 42 pozycje (głównie z górnośląskiej części województwa, ale także z małopolskiej).Generalnie to świetna sprawa, a festiwal jest największym tego typu w Europie Środkowo-Wschodniej. Tematem przewodnim w tym roku było Industria jest kobietą.Z bogatego programu postanowiłem skupić się na Gliwicach, w którym można było odwiedzić aż 4 miejsca.Zacząłem w upalne południe od dawnej kopalni "Gliwice" (Gliwitzer Grube...

czytaj więcej na blogu

Polesie Wołyńskie (5): Dubienka i na deser Hrubieszów.

Jak po nocy przychodzi dzień, tak po wieczornych opadach nie ma śladu i środowy poranek na Polesiu Wołyńskim jest wyjątkowo upalny. Mimo, że jesteśmy w większości otoczeni drzewami, to temperatura bardzo szybko rośnie w górę.Dziś wracam już do domu 😞. Niestety, w tym roku mój wyjazd na wschód musi być krótszy. Ale lepszy taki, niż żaden.Moje ostatnie ognisko, ostatnie pakowanie. Idziemy w kierunku drogi wojewódzkiej, mijając znak zakazu wjazdu, który ewidentnie nie pochodzi z Polski. Może z Czech?Pomimo upału latające robactwo nie próżnuje, trzeba wręcz okładać się gałęziami, aby je odpędzić. Poranne wyjście z namiotu w bieliźnie Andrzej skomentował okrzykiem:- Co robis...

czytaj więcej na blogu

Polesie Wołyńskie (4): z Husynnego do Uchańki.

Husynne (Хусынне) - niewielka wieś nad Bugiem. Kiedyś posiadała cerkiew, dwór i duży folwark. Obecnie to senna miejscowość z osiedlem niskich bloków, będących pamiątką po PGR-ze.Idąc od strony głównej drogi widzimy na skraju lasu kaplicę grobową Rulikowskich (dawnych właścicieli majątku) z XIX wieku, która po wojnie służyła przez pewien czas jako kościół katolicki.Niezłej jakości asfaltem kierujemy się do "centrum", mijając zabudowania gospodarcze, które pierwotnie zapewne leżały na terenie folwarku, a potem "zaopiekowało" się nimi państwo. Niezły tam rozpiździel.Na balkonach bloków suszy się pranie, atmosfera leniwego poł...

czytaj więcej na blogu

Polesie Wołyńskie (3): Dorohusk, Turka i nagusy nad zalewem.

Kolejny nocleg w poleskim plenerze jest bardzo podobny do wcześniejszego: rano budzi nas wysoka temperatura i słońce przebijające się przez zagajnik, a na zewnątrz czają się małe zwierzątka żądne krwi! W takich warunkach rozpalenie ogniska to konieczność.Na nodze odkrywam spory bąbel wypełniony płynem; wieczorem na pewno go jeszcze nie było. Ponieważ zdaje się powiększać, więc decyduję się na przekłucie. Prawdopodobnie było to oparzenie od jakiejś rośliny, a nie pogryzienie, czego nie można powiedzieć o dziesiątkach innych śladów. Na Kresach przeważnie musimy walczyć z robactwem, ale ten rok pobił wszystkie pozostałe razem wzięte!Pora na śniadanie......i domową czarnogórską...

czytaj więcej na blogu

Polesie Wołyńskie (2): nadbużańskie łąki, dąb Bolko i gościnne Świerże.

Pobudka nad Uherką jest upalna, namiot szybko zmienia się w saunę. Czyżbyśmy spali aż do południa, że zrobiło się tak gorąco? Eco spogląda na zegarek: godzina 6:50...Otwieramy wejście i moment ten od razu wykorzystują komary i inne robale. Utonąć w pocie czy zostać pokąsanym? Wybór należy do ciebie!Mimo wpuszczenia powietrza i tak w środku za długo wysiedzieć nie można. Na zewnątrz od razu zostajemy dodatkowo zaatakowani przez insekty. Posiadamy oczywiście odstraszające środki chemiczne, ale te działają mniej więcej tyle, ile czuć ich zapach, czyli może kilkadziesiąt minut. A na etykiecie pisze: do 7 godzin. Jaaasne.Jedynym sposobem na odgonienie małych potworów jest dym - ze skręcików i og...

czytaj więcej na blogu

Polesie Wołyńskie (1): Chełm i okolice Woli Uhruskiej.

Późna wiosna jest okresem, kiedy od kilku lat wyruszamy na wschód Polski. Wędrówka wzdłuż granic to już świecka tradycja, podobnie jak zasada naprzemienności: jeden rok w kierunku północnym, drugi południowym. Ostatnio maszerowaliśmy po Suwalszczyźnie, zatem tym razem przyszła pora na rejony, gdzie skończyliśmy przygodę jeszcze rok wcześniej...W 2016 ostatecznie dotarliśmy do Chełma, więc tego roku chcieliśmy tam startować. Wyjazd zaczynam - jak zwykle ostatnio - od jajecznicy i piwa z małego browaru w hipstersko-burżujskiej knajpie, następnie spotykam się z Eco i razem wchodzimy do pociągu, w którym czeka już Buba! Ładujemy się do przedziału, w którym przyjdzie nam spędzić kolejne 5 godzi...

czytaj więcej na blogu

Kľak w Małej Fatrze Luczańskiej. Trzykrotnie zdobyty!

Kľak jest ostatnim wielkim szczytem w południowej części Małej Fatry Luczańskiej. Jego potężna skalna bryła już z daleka budzi respekt.Można na niego wchodzić m.in. z Fačkova, ale to aż 900 metrów podejścia, co przy naszych plecakach nie jest najlepszym pomysłem. Korzystamy z opcji alternatywnej i autobusem pospiesznym podjeżdżamy na Fačkovské sedlo, przełęcz wyznaczającą granicę pomiędzy Fatrą a Górami Strażowskimi.Stąd różnica wysokości to "jedynie" 500 metrów i góra nie wygląda już tak strasznie.W tym miejscu następuje konfrontacja celów i większość wycieczki opowiada się za zajrzeniem do knajpy 😏. Niestety, kompleks położony przy r...

czytaj więcej na blogu

Strážovské vrchy (2): chatka z horroru, najwyższa góra i dupki kurczaka.

Najkrótsze podejście na Strážov prowadzi ze Zliechova i jako takie wybiera chyba większość turystów. Również i my z niego skorzystamy, zwłaszcza, że właśnie w tej wiosce jesteśmy 😏.Opuszczając centrum mijamy pomnik Słowackiego Powstania Narodowego upiększony armatą, a także kilka drewnianych domów, które uchowały się na obrzeżach. Pod jednym z gospodarstw zaparkował niezdzieralny maluch.Ostatnie zdjęcie potwierdza, iż przybywa chmur. Po wyjściu na łąki zaczyna lekko padać, ale na szczęście po chwili przechodzi.Na skraju rezerwatu - podobnie jak wczoraj - puszczamy dziewczyny przodem, bowiem tu zaczyna się najgorsze podejście: około 500 metrów w górę...

czytaj więcej na blogu

Strážovské vrchy (1): maraton przesiadek, widokowy Vápeč i martwe owce

Góry Strażowskie (Strážovské vrchy) na majówkę - oto co wymyśliłem w tym roku. Tradycyjnie miała być Słowacja, więc tym razem wybrałem pasmo położone w jej zachodniej części. Dlaczego?Powinienem napisać, że po pierwsze dlatego, iż tam jeszcze nie byłem, lecz byłaby to nieprawda: kilka lat temu podczas pobytu nad jednym z okolicznych zbiorników wodnych wyskoczyłem na pobliski szczyt. Trudno to jednak nazwać dokładnym zwiedzaniem, więc nadal te góry były dla mnie terenem do odkrycia.Po drugie bardzo podoba mi się ich charakter - są niemal w całości zalesione, natomiast wiele szczytów to doskonałe punkty widokowe.Po trzecie liczyłem, iż znowu nie będzie w nich zbyt tłoczno - ...

czytaj więcej na blogu

Jesenicko czyli śląsko-czeska prowincja.

Pod koniec zimy z racji uprawiania narciarstwa kręciłem się trochę po powiecie Jeseník. Nie byłbym sobą, gdyby nie wykorzystał okazji do zajrzenia w kilka nowych miejsc lub wybrania jakiejś drogi, którą przedtem jeszcze nie jechałem 😊.Rejon ten, położony między górami Opawskimi a Rychlebskimi, to szereg niewielkich miejscowości: zaniedbanych, wyludnionych, tkwiących trochę w cieniu przeszłości, kiedy tereny te były znacznie gęściej zamieszkałe.W szarówce krótkiego, lutowego dnia zatrzymuję się przy cmentarzu sporo oddalonym od najbliższej wioski, u stóp górki Kostelní vrch.Kościoła na nim nie ma, jest niewielka kaplica. I sporo starych grobów, najczęściej mocno nadgryzionych ...

czytaj więcej na blogu

Muzeum Śląskie - Katowice z wysokości szybu górniczego.

Ciepła, słoneczna niedziela wydaje się idealna do odwiedzenia Muzeum Śląskiego w Katowicach. Wystawy oglądałem już rok temu (o czym pisałem w stosownym wpisie), natomiast teraz chciałem wejść na wieżę szybową dawnej KWK "Katowice" (a wcześniej "Ferdinandgrube"), która obecnie służy jako punkt widokowy.Do stolicy województwa śląskiego (z nieznanych powodów często określanej jako stolica Górnego Śląska lub wręcz całego Śląska 😮) dotarłem późnym popołudniem, blisko wieczoru. Miało to swoje plusy i minusy - z jednej strony niebo nabrało już ładnego koloru, z drugiej cień zaczął obejmować coraz większy obszar...Po drodze mijam Spodek, który z...

czytaj więcej na blogu

Bieszczady - pogranicze polsko-słowacko-ukraińskie.

Górskim celem wyjazdu w Bieszczady było pasmo graniczne w okolicach trójstyku polsko-słowacko-ukraińskiego. Tamtejsze szlaki są znacznie rzadziej uczęszczane niż połonińskie, a dodatkową atrakcją miał być nocleg we wiacie po słowackiej stronie granicy. W przeciwieństwie do polskiej - całkowicie legalny!Z Wetliny zamierzamy ruszyć zielonym szlakiem, a tu już na samym początku wisi kartka, że skorzystać należy z żółtego! Chyba ich po...ało! Z góry schodzi jakiś facet, pytam się go o trasę...- U góry pełno śniegu - informuje. - A na dole wycinka, ale nie na samej ścieżce.No to ruszamy!Lasy są jeszcze gołe, wyglądają bardziej jesiennie niż wiosennie.Męczymy się mocno pod...

czytaj więcej na blogu

Autostopem i autobusem z Zagórza do Wetliny - wycieczka krajoznawcza.

Godzina 1 w nocy. Paskudny dworzec autobusowy w Katowicach. Co można tam robić o tej porze w piątek trzynastego? Wiele mniej lub bardziej ciekawych czynności, ale przede wszystkim wsiadać w autobus jadący w Beskidy Wschodnie, a konkretnie w okolice Bieszczad(ów) 😊.Z plecakiem odkryłem je dość późno, bo dopiero ponad dwa lata temu. Od tego czasu staram się tam bywać przynajmniej raz w roku, choć w ubiegłym uczyniłem to jedynie symbolicznie odwiedzając mroźny Łupków. Tej wiosny plan był ambitniejszy, zatem w piątkową noc mkniemy razem z Ecowarriorem na wschód...Za Rzeszowem następuje tradycyjna przesiadka do innego pojazdu, co zawsze jest koszmarem dla rozbudzonych pasażerów. Wchodząc w próg drugiego busa słyszym...

czytaj więcej na blogu

Przez Górny Śląsk w Wielki Piątek.

Wybierając się do rodziców na Wielkanoc zawsze staram się gdzieś zatrzymać po drodze i zobaczyć coś nowego na górnośląskiej ziemi. Tym razem wsiadłem do samochodu w wielkopiątkowe popołudnie. Bez żadnego planu. Otworzyłem atlas, spojrzałem i stwierdziłem: "Pojadę tędy, zobaczymy co zobaczymy". Zupełny spontan 😉.Po raz pierwszy na chwilę zatrzymuję się na obrzeżach Krapkowic (Krappitz), gdzie z parkingu mam widok na ciekawą wieżę wodną wybudowaną w okresie Wielkiej Wojny. Trochę przypomina budynki kopalniane z Czarnego Śląska.Obok, na terenie parku miejskiego, w tym samym czasie wzniesiono sztuczne ruiny. Fakt, wyglądają zbyt ładnie jak na pozostałość po jakimś oryginalnym zamczys...

czytaj więcej na blogu

Mniejszość w Górach Izerskich.

Skład Českých dráh dowozi nas do Jakuszyc (Jakobsthal). Jest to najwyżej położony przystanek kolejowy w Polsce, a nawet i na Śląsku, bowiem Ramzová leży około stu metrów niżej. Wychodzimy tylko my, cała reszta jedzie dalej w kierunku centrum Szklarskiej Poręby.Jakuszyce uznawane są za zimową stolicę polskiego narciarstwa biegowego i faktycznie ktoś jeszcze tam sobie biega pętelki.W grudniu społeczność górską obiegła wiadomość, iż miejscowy oddział PTTK wraz ze stowarzyszeniem "Bieg Piastów" zamknął w Izerach kilka szlaków turystycznych dla pieszych, w tym najkrótsze podejście do Orla; w ten sposób chciano chronić interesy użytkowników biegówek. Od ra...

czytaj więcej na blogu

Ze Śląska do Czech przez grań Karkonoszy (2)

Od schroniska "Szrenica" do granicy jest ledwie kilkaset metrów. Pokonujemy ten odcinek sycąc oczy promieniami słońca, bo widać, że okno pogodowe zaczyna się zamykać.Na lewo Śnieżne Kotły (Schneegruben). Stacja przekaźnikowa wydaje się strażnicą oddzielającą jasność od ciemności.Granica polsko-czeska.Mokra Przełęcz - w tym miejscu wczoraj wieczorem odbijaliśmy do Voseckiej boudy.Kierujemy się na wschód. Słońce raz pojawia się, raz znika, ale schronisko na Szrenicy bezustannie jest doświetlone. Wymodlili to?Twarożnik (Tvarožník, Quarksteine) to charakterystyczna, wysoka na ponad 12 metrów skałka, na szczycie której znajduje się słupek graniczny 😊.Główny Szlak Beskidzki na ...

czytaj więcej na blogu

123456starsze