Profil podróżnika: Hanys w podróżach

Wszystkich wpisów: 162

Červenohorské sedlo okiem narciarza.

Červenohorské sedlo (niem. Roter-Berg-Sattel, Rotenbergsattel) to prawdopodobnie najpopularniejsza przełęcz w Jesionikach. Prowadzi przez nią uczęszczana droga krajowa nr 44, wychodzą stąd szlaki piesze w kierunku Pradziada i na Šerák. Dokładnie w tym miejscu przebiega granica między Morawami a Śląskiem.Zatrzymywałem się na niej kilka razy w cieplejszych miesiącach, aby wykorzystać ją turystycznie. Na początku lutego postanowiłem przetestować jako narciarz 😏.O ile sama przełęcz znajduje się na wysokości 1013 metrów n.p.m., to tutejszy ośrodek narciarski rozciąga się między 862 a 1164 metrem n.pm.. Na gości czeka 8 wyciągów oraz 7,5 kilometra tras. Ta druga liczba może nie powala, ale og&o...

czytaj więcej na blogu

Bardzo zimowe Karkonosze (3): Odrodzenie - Labská bouda - Szrenica.

Trzeci dzień w Karkonoszach przyniósł trochę niespodziewanych emocji... ale o tym będzie dużo później.Poranek w schronisku Odrodzenie zaczyna się od energicznego walenia w drzwi naszego apartmentu. Co za licho, kogo niesie? Okazuje się, iż to kompan z wieczornej biesiady, który przyniósł nam płytę z nagraniami zespołu swoich znajomych 😏.O ile wczoraj po cichu liczyliśmy na poprawę pogody, o tyle pierwsze wyjście na zewnątrz brutalnie obrywa nas ze złudzeń: widoczność jeszcze bardziej spadła, a wiatr znacznie zwiększył swoją moc!Sporo osób schodzi do samochodów zostawionych przy Spindlerovej boudzie i wraca do domu. Także się nad tym zastanawialiśmy, ale w końcu zwyciężył ...

czytaj więcej na blogu

Bardzo zimowe Karkonosze (2): Śnieżka - Odrodzenie.

Sobotni poranek w Domu Śląskim nie napawa optymizmem: na dworze pełne zachmurzenie, widoczność kiepska i ostro wieje. Nawet się zastanawialiśmy, czy nie odpuścić sobie Śnieżki, ale najwyższy szczyt Sudetów kusi... Postanawiamy, że spróbujemy wejść, najwyżej się wrócimy; ja potrafię powiedzieć STOP i cofnąć się zawczasu...Początek nie jest taki zły, bo wiatr chwilowo słabnie. Potem, w miarę zdobywania kolejnych metrów, przybiera na sile. Są momenty, że można wręcz się o niego opierać, ale na szczęście wieje w kierunku, gdzie nie grozi nam sfrunięcie w przepaść.Kilka dni wcześniej GOPR i Karkonoski PN straszył, że na czerwonym szlaku zasypało łań...

czytaj więcej na blogu

Bardzo zimowe Karkonosze (1): kościół Wang - Dom Śląski.

W tym roku zima zaskoczyła wielu, bowiem w górach... spadł śnieg 😛. No dobra, spadło go bardzo dużo, co od początku stycznia zaczęło rodzić pewne komplikacje dla ludzi chcących tam uprawiać turystykę.Karkonosze planowałem tydzień wcześniej, lecz prognozy były fatalne, do tego codziennie GOPR w swoich komunikatach straszył katastrofalnymi warunkami. Posłuchałem mądrzejszych i przełożyłem wyjazd na ostatni weekend miesiąca. Okazało się to średnio trafnym pomysłem, bowiem wspaniali meteorolodzy nie przewidzieli, że w owym wcześniejszym terminie pojawią się dwa dni z przepiękną pogodą, natomiast na naszą wyprawę zapowiadano pełne zachmurzenie, opady i wiatry. Czyli to, co widuję w...

czytaj więcej na blogu

Śląskie niedaleko: gmina Dąbrowa (2) - Żelazna, Niewodniki i Narok.

Kontynuujemy podróż po gminie Dąbrowa w województwie opolskim. W pierwszym wpisie opisałem stolicę gminy oraz najludniejszą miejscowość, tym razem skupię się na trzech wioskach we wschodniej, nadodrzańskiej części.Żelazna (Zelasno, od 1934 Eisenau) interesowała mnie z powodu pomnika czerwonoarmistów, który zagrożony był ustawą "dekomunizacyjną". W kwietniu 2017 roku był nieco zaniedbany, lecz stał, o czym też już wspominałem.Na początku tego roku na szczęście nadal nie dorwali go bohaterowie z IPN-u. Oby tak dalej!Nie jest to oczywiście zabytek, bo powstał w 1945 roku po przejściu frontu. Natomiast pod osłonę prawa włączono kościół św. Mikołaja. Stanowi kombinacj...

czytaj więcej na blogu

Jak zdobyłem Wichren...

W opozycji do tego, co obecnie wyprawia zima w górach postanowiłem wrzucić tutaj wspomnienie z upalnego sierpnia 2013 roku, kiedy to zajrzałem w bułgarskie góry Piryn (Пирин). Jest to drugie najwyższe pasmo kraju, a ósme na kontynencie.Największe miasto podgórskie to Bansko (Банско), nazywane czasem bułgarskim Zakopanym. Widać ktoś musiał bardzo tej miejscowości nie lubić, choć podobieństwo jest uderzające.Bansko przywitało nas spokojem, pustymi ulicami, lokalami ze smaczną kuchnią oraz licznymi niedokończonymi hotelami na obrzeżach. Budowano na pałę, zaczął się kryzys ekonomiczny i wszystko stanęło.W góry prowadzi droga asfaltowa; pniemy się ost...

czytaj więcej na blogu

Górskie podsumowanie roku 2018!

Gdy 12 miesięcy temu na kalendarzu pojawił się rok 2018 to byłem przekonany, że nadszedł moment, kiedy wycieczki górskie zostaną mocno ograniczone. Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, jak się sytuacja rozwinie, to na pewno bym nie uwierzył.1. Generalnie sezon górski rozpocząłem... o północy 1 stycznia - w Beskidzie Makowskim, obok Chatki na Lasku. Trudno nazwać ten początek intensywnym, bowiem całe łażenie tego dnia to zejście w dół do samochodu 😏.2. W czasie kiedy w Polsce grał WOŚP wybrałem się z Ecowarriorem na weekend w Gorce. Był to dość nietypowy wyjazd, bo Andrzej rzadko kiedy śpi w schroniskach. Skusiła go jednak "Koliba na Łapsowej Polanie", czyli chyba najmłodszy taki obiekt w górac...

czytaj więcej na blogu

W Góry Opawskie aby zrealizować plan i spotkać zimę!

Na początku 2018 roku założyłem sobie plan do wykonania: w każdym miesiącu przynajmniej jedna wizyta w górach! Potem dodałem kolejny warunek: z co najmniej jednym noclegiem. Teoretycznie jest to bardzo prosta sprawa, biorąc pod uwagę ile jest możliwości wyjazdu, ale zwykle tak się składa, iż te wolne dni jakoś znikają albo wykorzystywane są w inny sposób.Przez pierwsze 11 miesięcy plan był pracowicie realizowany, został tylko grudzień. Miałem problem, aby wyskoczyć w góry przez weekend, więc pojechałem w tygodniu: w poniedziałek, tydzień przed wigilią 😏. Wybrałem pasmo, do którego najłatwiej było mi się dostać komunikacją publiczną, a więc popularne Góry Opawskie....

czytaj więcej na blogu

Zlín - wieżowiec firmy Baťa, muzeum i dzielnica Malenovice.

W tym odcinku chciałbym przybliżyć największe atrakcji miasta Zlín - początkowo sądziłem, że uda mi się je zmieści w poprzednim odcinku, ale ilość informacji i zdjęć okazała się zbyt duża 😏.W samym centrum miejscowości wznosi się w górę budynek, którego nie sposób przegapić - wieżowiec firmy Baťa (Baťův mrakodrap). Popularnie określany jest również jako "jednadvacítka" od numeru jakim został oznaczony.Wybudowano go w latach 1936-1938 z inicjatywy Jana Antonína Baťi w okresie największego rozkwitu przedsiębiorstwa. Obiekt liczył 16 pięter i jest wysoki na 77,5 metra - w owym czasie był najwyższym w Czechosłowacji i drugim w Europie (po ...

czytaj więcej na blogu

Zlín - robotnicze miasto idealne?

Zlín to miasto niezwykłe, ciężko mi znaleźć jego odpowiednik u Czechów albo w tej części Europy.Jeszcze na początku XX wieku był niczym nie wyróżniającą się morawską miejscowością: rynek z kolumną, kościół, pałac. Wcześniej stanowił siedzibę szlacheckiego państwa feudalnego, lecz w tamtym okresie nie pełnił nawet funkcji stolicy powiatu, bo ten zniesiono. Liczba mieszkańców nie zdołała osiągnąć 3 tysięcy. Miasteczko leżało dokładnie na styku trzech regionów kulturowych - Valašska, Slovácka i Hany, ale najbliżej mu było do tego pierwszego.W 1894 roku rodzina Baťa (Tomáš, Antonín i Anna - dzieci szewca) uruchomi&...

czytaj więcej na blogu

Przez czeski Śląsk i Morawy śladami Pomników Poległych.

Większość grudnia to kalendarzowo nie jest jeszcze zima, ale w przeszłości normą było, iż klimat stawał się zimowy. Jakiś czas temu zaczęło się to zmieniać - coraz trudniej w ostatni miesiąc roku spotkać zimę. Jeżdżąc od ponad dekady na jarmarki bożonarodzeniowe zawsze miałem jednak jej namiastkę, chociażby w górach. Tym razem nie było nawet tego - okolice Jesioników żywcem przypominały wiosnę! Na mnie działa to przygnębiająco...Wyjeżdżając w kierunku Zlina postanowiłem zwiedzanie ograniczyć do maksimum trzech postojów - jak dla mnie to wyjątkowy minimalizm. Jako motyw przewodni wybrałem jeden z moich koników, czyli Pomniki Poległych z I wojny światowej....

czytaj więcej na blogu

Zlín - jarmark bożonarodzeniowy.

Położony na Morawach Zlín nie jest popularnym celem odwiedzić w czasie jarmarku bożonarodzeniowego. Ba, w zasadzie to miasto w ogóle raczej jest wolne od masowej turystyki, zwłaszcza zagranicznej. Warto jednak odbić z utartych ścieżek i zajrzeć do mniej znanych miejscowości, zwłaszcza jeśli mamy dość tłumów, długich kolejek i dziesiątek weekendowych wycieczek z Polski wciskających się w każdy kąt.Zlínski jarmark oferuje wszystko co, czego oczekujemy od takiej imprezy: są napoje, jadło, pamiątki, zadbano też o doznania duchowe. W końcu podobno małe też jest piękne 😏.Jarmark odbywa się w ścisłym centru, na rynku - náměstí Míru. Rynek ten jest dość nietypowy...

czytaj więcej na blogu

Śląskie niedaleko: gmina Dąbrowa (1).

Gmina Dąbrowa położona graniczy od zachodu ze stolicą Górnego Śląska. Bywam na jej terenie dość często, więc wypadałoby popełnić jakiś wpis o tej jednostce administracyjnej, zwłaszcza, że można tam kilka ciekawych rzeczy zobaczyć.Z aparatem wybrałem się w październiku 2017 roku, wtedy kolorowa jesień pokazywała pełnie swoich możliwości. Z kilku miejsc dobrze widać Elektrownię Opole, oddaloną o kilkanaście kilometrów.Sokolniki (Sokollnik, Falknerdorf). Parę domów na krzyż. W przeciwieństwie do niektórych sąsiednich gmin nazewnictwo miejscowości jest wyłącznie polskie. Wynika to z faktu, że tutaj autochtonów jest już stosunkowo niewielu.Rudy rządzi!...

czytaj więcej na blogu

Chełmsko Śląskie i koncert w Rudawach Janowickich.

Trzeci dzień w Sudetach i trzeci dzień pogodowej kichy. Ktoś rzucił zaklęcie czy co?Dziś będzie mało górskiego wędrowania, bo musimy zmienić miejsce pobytowe. Na początku chcemy się dostać do Chełmska Śląskiego (Schömberg), gdzie o 13-tej mamy autobus. Z naszego schroniska młodzieżowego będzie to około 5 kilometrów marszu, więc założyłem, iż wystarczą nam 2 godziny, aby tam dojść z buta i jeszcze trochę pozwiedzać. Chyba, że złapiemy stopa...Po kilkuset metrach (zaraz po zrobieniu zdjęcia widocznego powyżej) zatrzymuje się samochód i w efekcie w Chełmsku jesteśmy już chwilę później. Tak to można podróżować 😛.Mamy aż nad...

czytaj więcej na blogu

Góry Krucze (Vraní hory) - Královecký Špičák. I kiepska pogoda.

W piątkowy poranek pogoda na obrzeżach Lubawki była dokładnie taka, jaką zapowiadali: szaro, buro, niskie chmury. Nie jest to odpowiednia zachęta do wyjścia z łóżka, zatem zbieramy się wyjątkowo wolno.Śpimy w dawnej wiosce Ullersdorf, którą po wojnie nazwano Ulanowice, a dzisiaj Podlesie. Na szlak mamy spod drzwi kilkaset metrów.Jeszcze bliżej wznosi się... skocznia narciarska. Wybudowano ją w 1924 roku wraz z całym kompleksem sportowym, w którym niemiecka reprezentacja przygotowywała się do igrzysk olimpijskich w Garmisch-Partenkirchen. Oficjalnie obiekt jest wyremontowany i można na nim rozgrywać zawody, choć z daleka przypomina ruderę (zwłaszcza rozbieg). Trzykrotnie skakał na niej Kamil Stoch.Z asfaltu skręcamy w prawo, mij...

czytaj więcej na blogu

Z Gorców do Lubawki, a po drodze Kamienna Góra i Krzeszów.

Po kilkumiesięcznej przerwie nadszedł czas na mój kolejny kilkudniowy wyjazd w Sudety Środkowe. Tym razem zaczął się on w Gorcach. Boguszowie-Gorcach! Zastanawiam się kto wpadł na pomysł nazwania tak tej części miasta? Przecież dla Niemców był to Rothenbach. Czy miało to jakiś związek z Beskidami? Jak na razie nie umiałem znaleźć na to pytanie odpowiedzi...W każdym razie razem z Bastkiem wysiadamy na przystanku kolejowym Boguszów-Gorce Zachód.Nasz wzrok od razu się kieruje w stronę żółtej wieży. Przechodzimy przez krzaki, na których kiedyś znajdowała się koksownia i spoglądamy w kierunku dawnej kopalni "Victoria" (Heydt Schacht). Formalnie położona była ona w Wałbrzychu, natomias...

czytaj więcej na blogu

Turzovská vrchovina czyli jak odwiedzić cztery pasma górskie w ciągu kilku godzin.

Słyszeliście o górach noszących nazwę Turzovská vrchovina? Ja jeszcze do niedawna nie. I trudno się dziwić.Pasmo to znajduje się w zachodniej części Kysuc, między doliną rzeki Kysucy a granicą słowacko-czeską. Jest ono niewielkie - powierzchnia wynosi nieco ponad 200 kilometrów kwadratowych. Problem w tym, że uznają je jedynie Słowacy. Dla Czechów to południowe, słowackie stoki Beskidu Śląsko-Morawskiego. Podobnie stanowi polski podział. Słowacy jednak lubią dzielić własne góry po swojemu z uwzględnieniem granic państwowych, podobnie jak w przypadku Kysuckich i Orawskich Beskidów. Trudno o bardziej sztuczne rozdzielenie - przecież słupki graniczne niczego nie zmieniają, geologicznie i...

czytaj więcej na blogu

Cmentarze wojskowe Górnego Śląska: Tarnowskie Góry, Siemianowice i Katowice.

W tym okresie roku na wielu blogach automatycznie pojawiają się wpisy związane z cmentarzami. Tym razem i ja włączę się w ten trend 😉. W poniższym tekście zaprezentuję cztery nekropolie Górnego Śląska, jednak nie takie zwyczajne, a wojskowe. Połączę zatem okres pamięci o zmarłych z dniem 11 listopada, bowiem tej jesieni mija sto lat od zakończenia Wielkiej Wojny. W krajach zachodniej Europy pamięć o niej jest nadal bardzo żywa.Zaczynamy od Tarnowskich Gór (Tarnowitz). Cmentarz wojenny znajduje się w zachodniej części Parku Miejskiego. Założono go w 1918 roku, zaprojektował architekt o nazwisku Anlauf. Z daleka przypomina park.Alejki zbiegają się w centralnym punkcie; jak podejrzewam, kiedyś stał tam niemiecki pomn...

czytaj więcej na blogu

Granią Wielkiej Fatry: Smrekovica - Vlkolínec.

Niedziela, ostatni nasz dzień na Wielkiej Fatrze. Według prognoz także najgorszy pogodowo; jeszcze tydzień wcześniej zapowiadano ogromne opady deszczu, największe w przeciągu miesiąca! Na szczęście później trochę się pozmieniało i miało być "tylko" pochmurno.Poranek obok hotelu "Smrekovica" potwierdza przypuszczenia meteorologów.Na dworze jest na tyle chłodno, iż decyduję się po raz pierwszy założyć długie spodnie. Podczas pierwszego spaceru odkrywam, że pobliski drewniany budynek to otwarty i opuszczony domek letniskowy z materacami, w którym można było przenocować zamiast w namiocie z odwróconym tropikiem 😛.Po skromnym śniadaniu zaglądamy do restauracji na piwo. Obsługa zdecydowanie nie przykł...

czytaj więcej na blogu

Granią Wielkiej Fatry: Suchý Vrch - Smrekovica.

Głównym celem wyjazdu na Wielką Fatrę było zdobycie najwyższego szczytu pasma. Wczorajszy sukces bardzo nas uradował, ale to nie koniec przygody - mamy jeszcze całe dwa dni na wędrowanie!Noc na poddaszu chatki jest niespokojna... Budzę się często przez wichurę szalejącą na dworze. Dawno nie miałem takiego wiatru w górach! Mamy poważne obawy, jak będzie wyglądać dalsze chodzenie i czy przypadkiem nie przywieje nam jakiejś szpetnej pogody!Poranek zdaje się potwierdzać najgorsze obawy: za niewielkim oknem widać tylko szarość... Na szczęście podczas wyjścia za potrzebą okazuje się, że z innej strony nieba jest sporo niebieskiego i ciągle go przybywa. Dodatkowo wiatr jest ciut słabszy niż się zdawa ...

czytaj więcej na blogu

Do trzech razy sztuka - zdobyć Ostredok! A nawet dwa! (2)

Przed nami najbardziej widokowy odcinek tej części Wielkiej Fatry, a może i całego pasma. Ruiny górnej stacji wyciągu, przy których odpoczywaliśmy, oznaczone są na mapach jako punkt zwany Pod Líškou. Logiczne zatem jest, że trochę wyżej będzie szczyt o nazwie Líška (1445 metrów n.p.m.).Z tego miejsca coraz lepiej widoczne są kolejne górki. Na niebie pojawiają się paralotniarze.Zostało około 350 metrów podejścia. W takich warunkach jest ono bardzo przyjemne.Spojrzenie pod słońce, w kierunku południowo-zachodnim: rozciągnięta i dość płaska bryła to Svrčinník w Górach Kremnickich, natomiast za nim słaby zarys Vtáčnika (Ptasznika), najwyższego w paśmie o ta...

czytaj więcej na blogu

Do trzech razy sztuka - zdobyć Ostredok! A nawet dwa! (1)

Z Wielką Fatrą od dawna mamy niewyrównane rachunki! We wrześniu 2011 roku próbowaliśmy z Eco po raz pierwszy zdobyć najwyższy szczyt tego pasma (Ostredok), ale przeszkodził w tym silny wiatr i niemal zerowa widoczność. Jesienią 2016 ruszyliśmy do walki ponownie, lecz po nagłym ataku zimy znowu okazało się to niemożliwe. Ale do trzech razy sztuka - pomyśleliśmy i gdzieś pod koniec sierpnia ustaliliśmy termin kolejnej próby na październik..Długo przed tym terminem z niepokojem wpatrywaliśmy się w prognozy. A te zmieniały się i zmieniały, aż w końcu pokazały, że w pierwszy piątek i sobotę miesiąca ma być okno pogodowe w tym rejonie Słowacji. Zatem jedziemy!Podróż zaczęliś...

czytaj więcej na blogu

Drewniana Galicja: Bartne, Bodaki i Ropica Górna. A w tle schizma tylawska.

Powiat gorlicki to prawdziwy raj dla miłośników drewnianych świątyń. W poniższym wpisie będzie można przyjrzeć się pięciu obiektom położonym w dolinach między górami Beskidu Niskiego.Bartne (Бортне) to wioska na przysłowiowym końcu świata. Przez długie lata dostęp do niej był utrudniony, asfaltową drogę położono podobno dopiero w latach 80. XX wieku. Możliwe, że właśnie dzięki temu zachowało się tu nieco dawnej architektury.W Bartnem są dwie cerkwie - to dzisiaj już rzadkość.Starszą świątynię pod wezwaniem św. Kosmy i Damiana wybudowano w 1842 roku, jest to typowa cerkiew łemkowska typu zachodniego. Stoi na lekkim wzniesieniu z wido...

czytaj więcej na blogu

Śląsk Cieszyński: drewniane kościoły, archeopark i zapadnięta wioska.

Mając wolny wrześniowy weekend postanowiłem ruszyć na jednodniową samochodową objazdówkę po czeskiej stronie granicy. Ponieważ akurat siedziałem w swojej rodzinnej miejscowości, to padło na najbliższy nam Śląsk Cieszyński. Nie do końca spodobało się to pogodzie, bowiem po tygodniu upałów i pełnej klary akurat w sobotę nastąpił spadek temperatury o 10 stopni, a niebo zaciągnęło się ciemnymi chmurami. Mówi się "trudno"...Pierwsze zdjęcie robię przy rondzie w Pruchnej (czes. Pruchná, niem. Pruchnau), gdzie stoi ruina gospody z przełomu XVIII i XIX wieku. To najstarszy budynek w miejscowości, dobry przykład traktowania zabytków w Polsce. Wpisany był na listę u konserwatora, ale cał...

czytaj więcej na blogu

1234567starsze