Profil podróżnika: Hanys w podróżach

Wszystkich wpisów: 147

Z Gorców do Lubawki, a po drodze Kamienna Góra i Krzeszów.

Po kilkumiesięcznej przerwie nadszedł czas na mój kolejny kilkudniowy wyjazd w Sudety Środkowe. Tym razem zaczął się on w Gorcach. Boguszowie-Gorcach! Zastanawiam się kto wpadł na pomysł nazwania tak tej części miasta? Przecież dla Niemców był to Rothenbach. Czy miało to jakiś związek z Beskidami? Jak na razie nie umiałem znaleźć na to pytanie odpowiedzi...W każdym razie razem z Bastkiem wysiadamy na przystanku kolejowym Boguszów-Gorce Zachód.Nasz wzrok od razu się kieruje w stronę żółtej wieży. Przechodzimy przez krzaki, na których kiedyś znajdowała się koksownia i spoglądamy w kierunku dawnej kopalni "Victoria" (Heydt Schacht). Formalnie położona była ona w Wałbrzychu, natomias...

czytaj więcej na blogu

Turzovská vrchovina czyli jak odwiedzić cztery pasma górskie w ciągu kilku godzin.

Słyszeliście o górach noszących nazwę Turzovská vrchovina? Ja jeszcze do niedawna nie. I trudno się dziwić.Pasmo to znajduje się w zachodniej części Kysuc, między doliną rzeki Kysucy a granicą słowacko-czeską. Jest ono niewielkie - powierzchnia wynosi nieco ponad 200 kilometrów kwadratowych. Problem w tym, że uznają je jedynie Słowacy. Dla Czechów to południowe, słowackie stoki Beskidu Śląsko-Morawskiego. Podobnie stanowi polski podział. Słowacy jednak lubią dzielić własne góry po swojemu z uwzględnieniem granic państwowych, podobnie jak w przypadku Kysuckich i Orawskich Beskidów. Trudno o bardziej sztuczne rozdzielenie - przecież słupki graniczne niczego nie zmieniają, geologicznie i...

czytaj więcej na blogu

Cmentarze wojskowe Górnego Śląska: Tarnowskie Góry, Siemianowice i Katowice.

W tym okresie roku na wielu blogach automatycznie pojawiają się wpisy związane z cmentarzami. Tym razem i ja włączę się w ten trend 😉. W poniższym tekście zaprezentuję cztery nekropolie Górnego Śląska, jednak nie takie zwyczajne, a wojskowe. Połączę zatem okres pamięci o zmarłych z dniem 11 listopada, bowiem tej jesieni mija sto lat od zakończenia Wielkiej Wojny. W krajach zachodniej Europy pamięć o niej jest nadal bardzo żywa.Zaczynamy od Tarnowskich Gór (Tarnowitz). Cmentarz wojenny znajduje się w zachodniej części Parku Miejskiego. Założono go w 1918 roku, zaprojektował architekt o nazwisku Anlauf. Z daleka przypomina park.Alejki zbiegają się w centralnym punkcie; jak podejrzewam, kiedyś stał tam niemiecki pomn...

czytaj więcej na blogu

Granią Wielkiej Fatry: Smrekovica - Vlkolínec.

Niedziela, ostatni nasz dzień na Wielkiej Fatrze. Według prognoz także najgorszy pogodowo; jeszcze tydzień wcześniej zapowiadano ogromne opady deszczu, największe w przeciągu miesiąca! Na szczęście później trochę się pozmieniało i miało być "tylko" pochmurno.Poranek obok hotelu "Smrekovica" potwierdza przypuszczenia meteorologów.Na dworze jest na tyle chłodno, iż decyduję się po raz pierwszy założyć długie spodnie. Podczas pierwszego spaceru odkrywam, że pobliski drewniany budynek to otwarty i opuszczony domek letniskowy z materacami, w którym można było przenocować zamiast w namiocie z odwróconym tropikiem 😛.Po skromnym śniadaniu zaglądamy do restauracji na piwo. Obsługa zdecydowanie nie przykł...

czytaj więcej na blogu

Granią Wielkiej Fatry: Suchý Vrch - Smrekovica.

Głównym celem wyjazdu na Wielką Fatrę było zdobycie najwyższego szczytu pasma. Wczorajszy sukces bardzo nas uradował, ale to nie koniec przygody - mamy jeszcze całe dwa dni na wędrowanie!Noc na poddaszu chatki jest niespokojna... Budzę się często przez wichurę szalejącą na dworze. Dawno nie miałem takiego wiatru w górach! Mamy poważne obawy, jak będzie wyglądać dalsze chodzenie i czy przypadkiem nie przywieje nam jakiejś szpetnej pogody!Poranek zdaje się potwierdzać najgorsze obawy: za niewielkim oknem widać tylko szarość... Na szczęście podczas wyjścia za potrzebą okazuje się, że z innej strony nieba jest sporo niebieskiego i ciągle go przybywa. Dodatkowo wiatr jest ciut słabszy niż się zdawa ...

czytaj więcej na blogu

Do trzech razy sztuka - zdobyć Ostredok! A nawet dwa! (2)

Przed nami najbardziej widokowy odcinek tej części Wielkiej Fatry, a może i całego pasma. Ruiny górnej stacji wyciągu, przy których odpoczywaliśmy, oznaczone są na mapach jako punkt zwany Pod Líškou. Logiczne zatem jest, że trochę wyżej będzie szczyt o nazwie Líška (1445 metrów n.p.m.).Z tego miejsca coraz lepiej widoczne są kolejne górki. Na niebie pojawiają się paralotniarze.Zostało około 350 metrów podejścia. W takich warunkach jest ono bardzo przyjemne.Spojrzenie pod słońce, w kierunku południowo-zachodnim: rozciągnięta i dość płaska bryła to Svrčinník w Górach Kremnickich, natomiast za nim słaby zarys Vtáčnika (Ptasznika), najwyższego w paśmie o ta...

czytaj więcej na blogu

Do trzech razy sztuka - zdobyć Ostredok! A nawet dwa! (1)

Z Wielką Fatrą od dawna mamy niewyrównane rachunki! We wrześniu 2011 roku próbowaliśmy z Eco po raz pierwszy zdobyć najwyższy szczyt tego pasma (Ostredok), ale przeszkodził w tym silny wiatr i niemal zerowa widoczność. Jesienią 2016 ruszyliśmy do walki ponownie, lecz po nagłym ataku zimy znowu okazało się to niemożliwe. Ale do trzech razy sztuka - pomyśleliśmy i gdzieś pod koniec sierpnia ustaliliśmy termin kolejnej próby na październik..Długo przed tym terminem z niepokojem wpatrywaliśmy się w prognozy. A te zmieniały się i zmieniały, aż w końcu pokazały, że w pierwszy piątek i sobotę miesiąca ma być okno pogodowe w tym rejonie Słowacji. Zatem jedziemy!Podróż zaczęliś...

czytaj więcej na blogu

Drewniana Galicja: Bartne, Bodaki i Ropica Górna. A w tle schizma tylawska.

Powiat gorlicki to prawdziwy raj dla miłośników drewnianych świątyń. W poniższym wpisie będzie można przyjrzeć się pięciu obiektom położonym w dolinach między górami Beskidu Niskiego.Bartne (Бортне) to wioska na przysłowiowym końcu świata. Przez długie lata dostęp do niej był utrudniony, asfaltową drogę położono podobno dopiero w latach 80. XX wieku. Możliwe, że właśnie dzięki temu zachowało się tu nieco dawnej architektury.W Bartnem są dwie cerkwie - to dzisiaj już rzadkość.Starszą świątynię pod wezwaniem św. Kosmy i Damiana wybudowano w 1842 roku, jest to typowa cerkiew łemkowska typu zachodniego. Stoi na lekkim wzniesieniu z wido...

czytaj więcej na blogu

Śląsk Cieszyński: drewniane kościoły, archeopark i zapadnięta wioska.

Mając wolny wrześniowy weekend postanowiłem ruszyć na jednodniową samochodową objazdówkę po czeskiej stronie granicy. Ponieważ akurat siedziałem w swojej rodzinnej miejscowości, to padło na najbliższy nam Śląsk Cieszyński. Nie do końca spodobało się to pogodzie, bowiem po tygodniu upałów i pełnej klary akurat w sobotę nastąpił spadek temperatury o 10 stopni, a niebo zaciągnęło się ciemnymi chmurami. Mówi się "trudno"...Pierwsze zdjęcie robię przy rondzie w Pruchnej (czes. Pruchná, niem. Pruchnau), gdzie stoi ruina gospody z przełomu XVIII i XIX wieku. To najstarszy budynek w miejscowości, dobry przykład traktowania zabytków w Polsce. Wpisany był na listę u konserwatora, ale cał...

czytaj więcej na blogu

Drewniana Galicja: świątynie w Sanoku i okolicach.

Tereny należące niegdyś do Królestwa Galicji (i Lodomerii) są bogate w architekturę drewnianą, pod tym względem jest jej tam najwięcej w całej Polsce. W tym wpisie chciałbym zaprezentować obiekty sakralne z tego budulca znajdujące się w Sanoku i okolicy.Nie będzie zaskoczeniem, iż największe ich nagromadzenie znajduje się w Muzeum Budownictwa Ludowego, czyli w największym polskim skansenie. Co prawda takie budynki lepiej prezentowałyby się w naturalnej lokalizacji, ale to często nie było już możliwe...Największy jest kościół św. Mikołaja z Bączala Dolnego (powiat Jasło). Stoi najbliżej wejścia i Rynku Galicyjskiego, więc zazwyczaj pełno przy nim turystów.Ponieważ pochodzi z terenów z...

czytaj więcej na blogu

Beskid Żywiecki klasycznie: Żabnica - Hala Rysianka - Ujsoły. Do tego Festiwal Danielka.

Pod koniec sierpnia ruszyłem w Beskid Żywiecki. W Ujsołach odbywał się Festiwal Danielka (przy chatce o tej samej nazwie) i zaczynał się w piątek. Ja jednak postanowiłem wybrać się dzień wcześniej, zwłaszcza, że na czwartek zapowiadano piękną pogodę, a w weekend miało wszystko rąbnąć...Żywiecki to jeden z moich ulubionych Beskidów. Po Śląskim to właśnie w nim stawiałem swoje pierwsze górskie kroki, jeszcze z rodzicami. I choć dużo się w nim zmieniło od tego czasu (zazwyczaj na minus) to zawsze chętnie tam wracam.Po roboczej nocce ledwo przytomny telepię się pociągami do Żywca. Robię zakupy i przesiadam się na busik do Żabnicy. Miejscowość ta do końca ży...

czytaj więcej na blogu

Z namiotem przez Spisz (4): Malá poľana - Osturňa - Łapszanka - Jurgów.

Poniedziałek rano, wieża widokowa na Malej poľanie. Namiot elegancko rozłożony obok wejścia na obiekt. Upał od wczesnych godzin, podobnie jak w poprzednie dni.Słońce pali tak niemiłosiernie, że Inez rezygnuje nawet z posiedzenia przy ognisku, zatem wędzę się sam 😏. To ostatni moment, aby usmażyć i zjeść kiełbasę zanim dostanie ona nóg i ucieknie w las 😛.Czas nas goni, więc szybko wbiegam na szczyt wieży, aby zrobić kilka ostatnich zdjęć. Pod Beskidami nadal widać mgły......natomiast Tatry niewzruszenie czekają na kolejny najazd turystów.Obok nas także pojawiają się pierwsi piechurzy i cisną w kierunku szczytu.Ścieżkę Koronami Drzew (Chodník korunami stromov) otwieraj...

czytaj więcej na blogu

Z namiotem przez Spisz (3): Kacwin - Veľká Franková - Malá poľana. Zachód i wschód.

Kacwin (słow. Kacvín, węg. Szentmindszent, niem. Katzwinkel) wywarł na mnie lepsze wrażenie niż Niedzica. W centrum sporo zabytkowej zabudowy i jakby więcej zieleni.Kierowca z autostopu podrzucił nas pod kościół, gdzie akurat trwała msza.Idziemy zatem zrobić zakupy, bo tutaj mimo niedzieli działa sklep. Następnie siadamy pod werandą drewnianego domku, który okazuje się lodziarnią. Po mszy wali do niej tłum ludzi wraz z grupą młodzieży pod opieką zakonnicy i zakonnika.Jestem świadkiem wiekopomnej sceny:Zakonnica, w grubych rajstopach na stopach, rzuca do swoich podopiecznych:- Każdy może sobie coś wybrać za 4,5 złotego - lustruje dokładnie listę produktów. - O, jest kawa mrożona z lodem kręconym!Zakonnik, bez...

czytaj więcej na blogu

Z namiotem przez Spisz (2): Dursztyn - Pieniny Spiskie - Niedzica.

Poranek na Grandeusie jest upalny. Słońce szybko wygania nas z namiotu, z którego zresztą mamy takie widoki:Znów najlepiej (choć przymglone) są Tatry Bielskie. Znajdujące się za nimi Jaworowy i Łomnicki częściowo zakrywają chmury. No i oczywiście można przyjrzeć się Rysom.Możliwość zobaczenia panoramy przyciąga pojedynczych turystów: jako pierwszy zjawia się rowerzysta, siada w cieniu, zjada coś małego i jedzie dalej, goniony przez psy. Potem przychodzi starszy Słowak z wysłużonym plecakiem i po krótkiej kontemplacji schodzi do Łapsz. Z oddali dochodzi beczenie owiec. Stado kręci się po okolicy i powoli zbliża do nas. A w tle ledwo widoczna Babia Góra.Psiska, które zaatakowały rowerzystę, ...

czytaj więcej na blogu

Z namiotem przez Spisz (1): na Grandeus. Na zachód i wschód słońca!

Spisz odwiedzałem wielokrotnie, przy czym niemal zawsze była to jego słowacka część. Polskiego Spiszu* prawie nie znam, a jego pasm górskich już wcale! W sierpniu nadarzyła się okazja, aby to zmienić, więc chętnie z niej skorzystałem. Autobusem docieramy do Bukowiny Tatrzańskiej. Na szczęście będziemy w niej tylko kilka minut, bo kawałek od przystanku znajduje się most nad Białką, stanowiącą granicę między Podhalem a Spiszem.Dziś wiele osób już o tym nie wie, ale Spisz aż do końca I wojny światowej stanowił część Królestwa Węgier. Jego historia biegła inaczej niż sąsiedniej Małopolski, był to region z nieco inną kulturą, architekturą, gwarą zupe...

czytaj więcej na blogu

Upalne Morawy (2): pałac Plumlov, cmentarz centralny w Ołomuńcu i zamek Sovinec.

Zakończenie upalnego weekendu na Morawach przyniosło zachmurzenie, ale powietrze nadal jest mocno rozgrzane.W drodze powrotnej na Śląsk zaplanowałem kilka przystanków. Pierwszy z nich ma miejsce niedaleko zbiornika Plumlovská přehrada, od którego zresztą wziął nazwę - w Plumlovie (Plumenau). Jego największa atrakcja to zamek-pałac. Najlepiej prezentuje się ze strony Podhradskeho rybníka.Kiedyś w jego miejscu stał średniowieczny zamek, kecz spłonął w XVI wieku, a ostatecznie rozebrano go na początku 19. stulecia.. W XVII wieku książęta z rodu Liechtensteinów postawili jedno nowe skrzydło z planowanych czterech (a i to nie zostało dokończone).Liechtensteinowie byli właścicielami rezydencji aż do okresu ...

czytaj więcej na blogu

Upalne Morawy (1): fort, park z wieżą i Pomniki Poległych.

Utrzymujące się od dłuższego czasu wysokie temperatury nie zachęcały do zwiedzania, w związku z tym wybierając się na Morawy nad wodę (o której pisałem w poprzednim wpisie) postanowiłem je ograniczyć do minimum. Minimum w moim wydaniu, a więc trochę tych miejsc do obejrzenia się pojawiło 😏.Pierwsza setka kilometrów przebiega przez doskonale znane mi okolice Jesioników, którymi przejeżdżałem wiele razy. Prawie z tego samego miejsca robiłem zdjęcie Třemešnej w grudniu, kiedy to skrywała się w mrozie pod warstwą śniegu.Zatrzymuję się przy serpentynach nad Šternberkiem (niem. Sternberg) skąd widać miasto w dole.Na fragmencie zamkniętej drogi ćwiczą dziś kursanci nau...

czytaj więcej na blogu

Dobre miejsce na przeżycie upałów? Plumlovská přehrada.

Już od dawna chciałem wyskoczyć do Republiki Czeskiej nad jakąś wodę, zwłaszcza, że upały nie sprzyjają bardziej intensywnej aktywności... Mało zwiedzania, a jedynie kąpiele, piwo, jedzenie, piwo, leżenie na trawie, piwo, relaks, piwo... 😏. Mój wybór padł na sztuczny zbiornik wodny Plumlov (vodní nádrž Plumlov, Plumlovská přehrada), położony w sercu Moraw.Z Górnego Śląska nie jest do niego daleko - od Ołomuńca dzieli go nieco ponad 20 kilometrów, od powiatowego Prostějova tylko kilka. Otoczenie zbiornika jest dobrze przygotowane na wizytę chętnych do ochłody turystów.W przeszłości w tym miejscu znajdowały się dwa stawy oraz wąska rzeczka Hloučela, która j...

czytaj więcej na blogu

Rudośląskie impresje...

Ruda Śląska położona jest blisko mojej rodzinnej miejscowości, ale trudno napisać, że dobrze ją znam. Wielokrotnie bywałem w jej granicach, jednak zawsze były to odwiedziny u znajomych, wizyty na imprezach i tym podobnych. Z turystycznego punktu widzenia to nadal w dużej mierze terra incognita.W ostatnią sobotę lipca w Rudzie organizowano wieczorne zawody biegowe, więc po rejestracji zgłoszenia skorzystałem z okazji i podskoczyłem na pobliski rynek. A właściwie plac pełniący taką funkcję, bo klasycznego rynku miasto nie posiada.Osobom niewtajemniczonym muszę wyjaśnić, że na dzisiejszą Rudę Śląską składa aż jedenaście dzielnic, które (w większości) w przeszłości stanowiły osobne j...

czytaj więcej na blogu

Beskid Niski (4): upalna Grzywacka Góra na pożegnanie.

Ostatni dzień w Beskidzie Niskim wita upalnym porankiem. Zaczęło się na ciepło, skończy się na ciepło.Śniadanie z własnych zapasów szykujemy w ogródku przed budynkiem schroniska w Myscowej.Pani opiekująca się PTSM-em zjawia się nawet przed umówionym czasem. Miło sobie dyskutujemy m.in. o problemach z wodą, które wynikają z powodu źle wykopanej studni. Podobno mają ją "poprawiać". Na pożegnanie zostawiamy jej pół słoika ogórków otrzymanych wczoraj w autostopie, a których nie zdołaliśmy rady zjeść 😉.Dzisiejsza trasa jest teoretycznie stosunkowo krótka, lecz nie możemy na nią przeznaczyć całego dnia. Na początek idziemy zobaczyć cmentarz. W dolnej czę...

czytaj więcej na blogu

Beskid Niski (3): autostop, autostop, do Myscowej ruszaj, hop!

Dzień trzeci miał być najbardziej męczący - według mapy czekało na nas 27 kilometrów, czyli zapewne w rzeczywistości około 30. Na samą myśl zaczęły boleć mnie plecy... W dodatku prognozy pogody na ten dzień nie były najlepsze.Śniadanie uskuteczniamy przy świeżo rozpalonym ognisku. Pakowanie i o godzinie 10-tej opuszczamy bazę namiotową w Radocynie.Najpierw musimy się trochę cofnąć na północ i przekroczyć Wisłokę mostem (ewentualnie brodem). Tu kiedyś znajdowała się wioska Długie (Довге). Po wojnie większość mieszkańców wyjechała na teren ZSRR (część dobrowolnie), a kilka rodzin w czasie akcji "Wisła" znalazło się na Warmi...

czytaj więcej na blogu

Beskid Niski (2): spod Magury Małastowskiej do Radocyny.

Poranek pod Magurą Małastowską jest słoneczny, ale na północy mocno kłębią się chmury. Reszta towarzystwa jeszcze śpi, kiedy wychodzę na dwór porobić kilka zdjęć.W schronisku od ponad roku trwa rozbudowa, której końca nie widać. Są jednak wyraźne postępy - w listopadzie do łazienki należało przejść dookoła budynku po kostki w błocie, a żeby skorzystać z prysznica trzeba było niemal położyć się na brudnych kafelkach, bo takie było ciśnienie wody. Po korytarzu hulał wiatr z niezabezpieczonego wejścia na taras. Obecnie sanitariaty są obok głównych drzwi i wszystko jest trochę bardziej ogarnięte.Na śniadanie tradycyjna jajecznica. Musimy nabrać sił...

czytaj więcej na blogu

Beskid Niski (1): z Szymbarku pod Magurę Małastowską. Asfaltem i cerkwiami.

Lipcowy wyjazd w Beskid Niski to już tradycja. Nie wyobrażam sobie lata bez tego wydarzenia 😏. W tym roku było trochę kombinowania odnośnie trasy, ale w końcu udało się ułożyć ciekawą marszrutę na 4 dni.Początek wypada w piątkowe wczesne popołudnie w Szymbarku. Z autobusu wysiadamy niedaleko Skansenu Wsi Pogórzańskiej.Podchodzę pod cmentarz parafialny, gdzie zlokalizowana jest jedna z zachodniogalicyjskich kwater wojennych - nosi numer 74. Nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym i jest dość zaniedbana.Inny zabytek to drewniany katolicki kościół św. Wojciecha. Ładne wnętrze, ale z zewnątrz drażniły mnie duże deski przybite do ścian i opisujące poszczególne części budynku: "zakry...

czytaj więcej na blogu

Komárom. Podzielone miasto z habsburską twierdzą.

Komárom to miejscowość, która miała pecha zetknąć się z wielką polityką: podobnie jak kilka innych miast europejskich zostało podzielone w poprzek przez obcych polityków. Nikt nie zwracał uwagę na kwestie historyczne, etniczne czy gospodarcze - jedyną wartością była niebieska kreska na mapie, czyli Dunaj.W efekcie od 1919 roku mamy Komarno - słowacką część północną oraz Komárom - węgierską część południową. Rdzeń miasta przypadł Słowakom, przy Węgrach pozostało dawne przedmieście Újszőny, do XIX wieku stanowiące osobną wieś.Zabudowa u Madziarów w dużej mierze składa się z bloków oraz nowych domów. Na zdj&...

czytaj więcej na blogu

1234567starsze