Profil podróżnika: Podróże MM

Wszystkich wpisów: 89

Podróże MM: podsumowanie 2019

Dziś Sylwester, ostatni dzień 2019 roku. Idealny czas, żeby podsumować miniony rok i porozmyślać o tym, co przed nami. Zawsze podkreślam, że wspomnienia to najcenniejsze, co przywozimy z każdej podróży. Dlatego też dzisiaj wracam myślami do przygód jakie nas spotkały w tym roku, a jest co wspominać, bo choć zarówno ja jak i Martyna jesteśmy na przełomowym etapie naszego życia, to próba usamodzielnienia się i finansowej stabilizacji nie przeszkodziła nam w realizacji podróżniczych celów. Ale może zacznę od początku...Styczeń 2019 - Izrael: Ejlat i Pustynia NegewRok 2019 zaczęliśmy z przytupem, bo od podróży poza kontynent. Niby 4-5 godzin Ryanairem, ale co by nie mówić, to już Azja :) W...

czytaj więcej na blogu

Marsaxlokk - malowniczy port i tradycyjne maltańskie łodzie

Przed nami następny przystanek w naszej podróży po Malcie. Tym razem wybraliśmy się na zachodnie wybrzeże wyspy do miejscowości o dźwięcznej nazwie Marsaxlokk. Miejsce to słynie z targu, na którym handluje się rybami, oraz z charakterystycznych maltańskich łodzi zwanych luzzu, przycumowanych w tamtejszej przystani. Zachęceni fotogenicznymi widokami  po prostu nie mogliśmy nie uwzględnić Marsaxlokk w naszym planie podróży po wyspie!Wysiedliśmy  z autobusu na przystanku Nadur w miejscowości Birżebbuġa. Do Marsaxlokk zaledwie jakieś 2 km, więc postanowiliśmy przejść ten odcinek pieszo (mieliśmy już trochę dość tutejszych autobusów, które zupełnie nie trzymają się rozkład&oac...

czytaj więcej na blogu

Blue Grotto - malownicze wybrzeże Malty

Przed nami ostatni dzień na Malcie. Wstaliśmy nieco wcześniej żeby zjeść śniadanie, wypić kawę, spakować bagaże i opuścić nasze mieszkanie. W planach mieliśmy podróż na południowe wybrzeże do dwóch popularnych miejsc na wyspie, a po południu chcieliśmy znaleźć jakieś spokojne miejsce, żeby powylegiwać się w kwietniowym, maltańskim słońcu. Udaliśmy się więc do Valletty, skąd odjeżdżał nasz autobus. Pierwszy przystanek - Blue Grotto!Wyruszyliśmy z Valletty i po około 45 minutach drogi dotarliśmy do miejscowości Iż-Żurrieq. Choć do Blue Grotto jeździ ponoć autobus, to jego rozkład jazdy wyglądał na tyle zniechęcająco, że posta...

czytaj więcej na blogu

Mdina i Rabat

Malta jest wyspą, której powierzchnia zbliżona jest do obszaru Krakowa. Między tutejszymi miastami kursuje komunikacja miejska, więc za cenę biletu na autobus można łatwo i szybko dostać się na drugi koniec kraju. Postanowiliśmy więc opuścić na krótki czas Vallettę, by zobaczyć inne zabytkowe miasteczka Malty. Udaliśmy się na przystanek autobusowy w stolicy, kupiliśmy bilety po 2€ i po 30 minutach wysiedliśmy w dawnej stolicy Malty - Mdinie.Mdina położona jest w centralnej części Malty. To urokliwe, średniowieczne miasteczko położone jest na wzgórzu, z którego rozciąga się rozległa panorama wyspy. Pierwszą osadę wznieśli tu Fenicjanie już w VIII w. p.n.e. W 870 roku maltańskie wyspy zaj&#...

czytaj więcej na blogu

Valletta - kościół, rycerze i drewniane balkony

Samolot zaczął zniżanie, zanurzając się w chmurach. Po chwili naszym oczom ukazała się niespokojna tafla Morza Śródziemnego. Wiało. Mocno. Nadlecieliśmy na wybrzeże, a ja zacząłem się zastanawiać, czy pilot w ogóle odważy się posadzić samolot przy takim wietrze. A co, jeśli nie? W końcu na Malcie jest tylko jedno lotnisko. Maszyna zaczęła się gwałtownie przechylać, a od ziemi dzieliło nas już naprawdę niewiele. Poczułem szarpnięcie, jakbyśmy w przeciągu jednej sekundy obniżyli pułap o kilka metrów. Pod nami pojawił się pas. Znów skrzydło mocno się przechyliło, jakbyśmy zaraz mieli zaryć w asfalt. Czekałem na charakterystyczne szarpnięcie towarzysz&#...

czytaj więcej na blogu

Ateny - antyczne ruiny i greckie lenistwo

Pewnego dnia siadłem sobie przed laptopem wieczorową porą i zacząłem przeglądać ofertę tanich linii lotniczych. Styczeń w Izraelu, luty w Wielkiej Brytanii, dobrze byłoby znaleźć coś jeszcze na kwiecień. Szczególnie interesująco wyglądały loty do Grecji i na Maltę. W żadnym z tych państw jeszcze nie byliśmy, a ceny za podróż prezentowały się bardzo interesująco. Problem jednak w tym, że nie mogliśmy się zdecydować - Grecja czy Malta? Ostatecznie nie doszliśmy do porozumienia, więc postanowiliśmy odwiedzić oba kraje. Przystanek pierwszy: Ateny! NOCLEG NA LOTNISKU I PODRÓŻ DO ATENJak nietrudno się domyślić po nagłówku, pierwszą noc przyszło nam spędzić...

czytaj więcej na blogu

Timna Park, czyli autem po pustyni

Chyba każdy, kto ląduje w południowym Izraelu, prędzej czy później wpisze w wyszukiwarce pytanie: "Co warto zobaczyć w Ejlat i okolicy". Oczywiście, można spakować namiot w duży, turystyczny plecak i jechać na dziko, pokonując pieszo piaszczyste wzgórza Pustyni Negew podczas kilkudniowego marszu. Jeśli jednak nie czujecie się na siłach, by przetrwać dłużej niż dobę w tak ekstremalnych warunkach, to polecam lżejszy wariant. Dlaczego na przykład nie pojechać na pustynię autem?  No ok, ale co, jeżeli nie mamy prawa jazdy, karty kredytowej, albo koszty wynajmu samochodu przekraczają nasz budżet? Tutaj z pomocą przychodzi nam internet i najzwyklejsza, ludzka życzliwość!Napisałem na kilku facebookowych grupach po...

czytaj więcej na blogu

Red Canyon - pustynne góry i malownicze wąwozy

Kolejny styczniowy dzień w Izraelu. Po całodniowym trekkingu po Pustyni Negew, tym razem zaplanowaliśmy zwiedzanie chyba najpopularniejszej atrakcji turystycznej w tej części kraju. Z reguły wolimy podziwiać piękno krajobrazów w odosobnieniu, dlatego ustawiliśmy budziki na wczesno-poranną godzinę, spakowaliśmy zapasy wody, suchy prowiant (czytaj pita + hummus) i w drogę!Dotarliśmy na dworzec autobusowy w Ejlat. Zgodnie z oczekiwaniami rozkład jazdy zupełnie nie pokrywał się z rzeczywistym czasem odjazdu. Gdy już wsiedliśmy w busa, okazało się, że cena za przejazd jest dużo wyższa niż ta, podawana w internecie. Ba, jak wracaliśmy, zapłaciliśmy jeszcze inną kwotę. Albo tutejszy cennik za usługi transportowe jest wyjątkow...

czytaj więcej na blogu

Ejlat i Pustynia Negew

6 stycznia 2019 r. Godzina 6:20. Lecimy do Ejlat. Jesteśmy totalnie niewyspani, bo musieliśmy wstać przed 4 rano, żeby zdążyć na lotnisko. Po jakimś czasie lotu nas chmurami niebo przybrało barwy purpury, by po chwili rozświetlić się turkusem przechodzącym w pomarańcz. Paleta barw nieba zawsze mnie zachwyca, a oglądanie takiego spektaklu znad chmur tylko potęguje zachwyt. Ale ok, zejdźmy na ziemię. Może nie dosłownie, bo przed nami jeszcze kilka godzin lotu...Izrael. Przez szybę samolotu rozpoznałem bez trudu Morze Martwe. Zbliżamy się do celu. Lecieliśmy trochę naokoło, mijając Strefę Gazy, z której w ostatnim czasie wystrzelono całą masę rakiet. Nasza podróż do Izraela zbiegła się z wyjątkowo in...

czytaj więcej na blogu

Sarajewo - styk kultur i ślady historii

Ostatni przystanek naszej podróży autostopem po Bałkanach. Zbliżamy się do Sarajewa. Nie autostopem, a starym autobusem. Bilety na transport po Bośni i Hercegowinie są tak niskie, że zrezygnowaliśmy z "łapania", żeby oszczędzić czas. A nie zostało go nam już wiele. W stolicy spędzimy 4 dni. Sarajewo to taka wisienka na naszym bałkańskim torcie. Tak jak pisałem w poprzednich postach, w tej podróży nie tylko zachwycamy się muzyką, kuchnią i pocztówkowymi widokami, ale także uczymy się historii, która ledwie otarła się o naszą świadomość. Zgłębiając temat wojny domowej w Bośni czułem, jakby ominęło mnie coś bardzo ważnego. Dlatego podróż do Sarajewa była ...

czytaj więcej na blogu

Mostar - powojenne ruiny i sklepy z pamiątkami

Opuszczamy chorwacki Dubrownik. Choć dotychczas podróżowaliśmy wyłącznie autostopem, to w tym przypadku postanowiliśmy kupić bilet na autobus. Chcieliśmy jeszcze wybrać się na ulubioną plażę w Dubrowniku, by nacieszyć się morzem. Musimy przyznać, że Adriatyk bardzo przypadł nam do gustu i żal było się rozstawać. Bilety już kupione, więc późnym popołudniem musieliśmy się zwijać. Przed nami bowiem kolejny przystanek w naszej podróży po Bałkanach. Po Albanii, Czarnogórze i Chorwacji przyszedł czas na Bośnię i Hercegowinę! Nie opuściliśmy jednak Chorwacji zbyt szybko. Czekaliśmy na przystanku półtorej godziny z zakupionymi dzień wcześniej biletami. Au...

czytaj więcej na blogu

Dubrownik - perła Adriatyku

Opuszczamy Czarnogórę. Udaliśmy się na dworzec autobusowy w Kotorze i wsiedliśmy w busa do Igalo. Bilet kosztował jakieś śmieszne pieniądze, a znacznie ułatwiło nam to dotarcie do drogi prowadzącej prosto do naszego kolejnego celu. Słońce grzało niemiłosiernie, ale na szczęście znaleźliśmy idealną miejscówkę do łapania stopa - tuż pod spożywczakiem. Nie czekaliśmy długo. Na pobocze zjechał duży van, a w nim dwie roześmiane dziewczyny i niemniej poważny kierowca. - Dubrovnik? - Yup, get in!AUTOSTOPEM NA...GÓRĘ SRD.Wspomniane dziewczyny okazały się autostopowiczkami z Niemiec, które zwinął gdzieś na trasie sympatyczny chłopak, którego imienia nie pamiętam. Podró...

czytaj więcej na blogu

Budva - stare miasto i morze

To będzie bardzo krótki post. Wręcz leniwy, powiedziałbym. Ale jaki inny miałby być, skoro i nasz pobyt w Budvie był leniwy. Choć podczas pobytu w Kotorze wskakiwaliśmy do zatoki z tarasu przed naszym domem, ale jednak brakowało nam trochę plaży. Takowych niestety w okolicy nie było. Dlatego też pewnego dnia postanowiliśmy wsiąść w autobus i pojechać do oddalonej o 23 km Budvy. Udaliśmy się na obskurny dworzec w Kotorze, kupiliśmy bilety i po chwili siedzieliśmy już w autobusie. Niestety nie odjechaliśmy zgodnie z rozkładem jazdy, bo kierowca czekał, aż zbierze się więcej ludzi.  Ze sporym poślizgiem opuściliśmy Kotor i po krótkiej podróży (ok. 40 min) dotarliśmy do celu. Budva to miasto ni...

czytaj więcej na blogu

Podróże MM: podsumowanie 2018

Jeśli chodzi o plany na 2018 to przyznam - są ambitne. Na ich czele stoi przede wszystkim Maroko, w którym chcielibyśmy spędzić co najmniej 3 tygodnie. Jest też pomysł, żeby wrócić do Azji, tym razem do południowych Chin, Wietnamu, Laosu i Kambodży. W kontekście Europy chodzi nam po głowie Islandia, Portugalia i Hiszpania, chociaż myśląc o północnej Afryce i powrocie na daleki wschód raczej finansowo nie udźwignęlibyśmy Półwyspu Iberyjskiego, chociaż kto wie?.Cóż, ostatni rok studiów zweryfikował nasze plany. Spośród wymienionych wyżej państw udało nam się zobaczyć tylko Portugalię, spędzając kilka dni w Lizbonie. Czy to oznacza, że przesiedzieliśmy cały r...

czytaj więcej na blogu

Perast - bajkowe miasteczko nad zatoką

Leżeliśmy sobie na leżakach na tarasie, wpatrując się w domy na drugim brzegu Zatoki Kotorskiej i wznoszące się nad nimi góry. Przyszedł nasz gospodarz, u którego wynajmowaliśmy pokój. Zauważywszy nas, spytał, jak nam się podoba w Kotorze i czy czegoś nam brakuje. Wywiązała się bardzo sympatyczna pogawędka - o autostopie, o naszym pobycie w Kotorze i o dalszych planach. "A byliście już w Perast?" - spytał gospodarz. NAJDŁUŻSZE 12 KM"Tam jest naprawdę przepięknie, powinniście tam pojechać!". Wiedziałem o tym miasteczku, ale... W sumie sam nie wiem, dlaczego zignorowaliśmy to miejsce. Widocznie nie poświęciliśmy wystarczająco dużo czasu, by poczytać w internecie o tym, jak tam w ogóle dojec...

czytaj więcej na blogu

Kotor - turystyczna stolica Czarnogóry

Wsiedliśmy do samochodu. Mężczyzna, który zgodził się nas zabrać z albańskiej granicy okazał się być pracownikiem służb mundurowych. Jechał on do miasta Bar, dzięki czemu szybko udało nam się pokonać 1/3 całej odległości. Jedziemy do Kotoru, gdzie spędzimy niespełna tydzień. Przyda nam się odpoczynek, bo ostatnie dni były dość szalone. Lądowanie w środku nocy w Podgoricy, nocleg, autostop do Albanii, Szkodra, powrót do Czarnogóry. Czas zwolnić nieco tempo.AUTOSTOPEM PRZEZ CZARNOGÓRĘNasz kierowca wysadził nas w centrum Baru. Każdy autostopowicz wie, co to oznacza. Trzeba się wydostać na wylotówkę. Wcześniej wybraliśmy się jeszcze na zakupy do supermarketu, ż...

czytaj więcej na blogu

<!>

M jak Martyna - Studentka Kulturoznawstwa. Fotografuje każdego napotkanego na ulicy kota. Z każdej podróży przywozi setki gigabajtów zdjęć, przy czym zawsze zapomina o zmianie strefy czasowej w aparacie. Potrafi wstać o 5 rano, pokonać pieszo wiele kilometrów, przespać się na twardej podłodze i strzelić focha w najmniej oczekiwanym momencie. M jak Mateusz - Student Iberystyki. Chciałby prowadzić program podróżniczy na YouTube, ale wciąż musi dużo ćwiczyć przed kamerą. Prawdopodobnie przyszły programista. Poszukuje wyzwań i stara się czerpać z życia ile tylko się da. Nie przyznaje się do winy, bo z reguły ma(m) rację.MM - Martyna i Mateusz. W 5 lat odwiedzili 31 państw Europy i Azji. Po powrocie z k...

czytaj więcej na blogu

Szkodra - autostopem do Albanii

Rozpoczynamy naszą autostopową przygodę - ruszamy na Bałkany. Niestety nie dysponujemy nieograniczonym czasem z uwagi na naukę, pracę i inne obowiązki, dlatego też polecieliśmy samolotem do Podgoricy i to w stolicy Czarnogóry ruszamy w trasę. Pierwszy przystanek - Albania. Kraj wyjątkowo wyróżniający się na tle innych państw Europy, kraj, którego kultura przez wieki oparta była na patriarchacie i prawie kanunu. Albania jest naprawdę fascynująca i po prostu nie mogliśmy jej ominąć podczas naszej podróży po Bałkanach!Nasza podróż zaczyna się w Gdańsku. Na tamtejszym dworcu wsiedliśmy w pociąg i udaliśmy się do Warszawy, gdzie czekał na nas samolot do Podgoricy. Wylądowaliśmy w Czarnogór...

czytaj więcej na blogu

Szkodra - autostopem do Albanii

Rozpoczynamy naszą autostopową przygodę - ruszamy na Bałkany. Niestety nie dysponujemy nieograniczonym czasem z uwagi na naukę, pracę i inne obowiązki, dlatego też polecieliśmy samolotem do Podgoricy i to ze stolicy Czarnogóry ruszamy w trasę. Pierwszy przystanek - Albania. Kraj wyjątkowo wyróżniający się na tle innych państw Europy, kraj, którego kultura przez wieki oparta była na patriarchacie i prawie kanunu. Albania jest naprawdę fascynująca i po prostu nie mogliśmy jej ominąć podczas naszej podróży po Bałkanach!Nasza podróż zaczyna się w Gdańsku. Na tamtejszym dworcu wsiedliśmy w pociąg i udaliśmy się do Warszawy, gdzie czekał na nas samolot do Podgoricy. Wylądowaliśmy w Czarnogó...

czytaj więcej na blogu

Przejażdżka na słoniu w Tajlandii - gdzie, za ile i czy warto?

Sezon wakacyjny w pełni. Tajlandia to niezwykle popularny kierunek jeśli chodzi o Azję i ogólnie podróże poza Europę. Wiele osób wyjeżdża tam latem, gdy dzieci mają wakacje, a dorośli biorą urlopy. Inni decydują się wyjechać zimą, opuszczając zimną i pochmurną Polskę, by wylegiwać się na rajskich plażach Tajlandii i irytować zdjęciami znajomych, którzy zostali w kraju. Ale Tajlandia to nie tylko rajskie plaże i drinki z palemką, ale także możliwość obcowania z dzikimi zwierzętami i ten temat rozwinę w tym poście. Zachęcam do lektury!Drogi Czytelniku! Skoro już udało mi się przyciągnąć Twoją uwagę tytułem i wstępem, kliknąłeś w ten art...

czytaj więcej na blogu

Przejażdżka na słoniu w Tajlandii - gdzie, za ile i czy warto?

Sezon wakacyjny w pełni. Tajlandia to niezwykle popularny kierunek jeśli chodzi o Azję i ogólnie podróże poza Europę. Wiele osób wyjeżdża tam latem, gdy dzieci mają wakacje, a dorośli biorą urlopy. Inni decydują się wyjechać zimą, opuszczając zimną i pochmurną Polskę, by wylegiwać się na rajskich plażach Tajlandii i irytować zdjęciami znajomych, którzy zostali w kraju. Ale Tajlandia to nie tylko rajskie plaże i drinki z palemką, ale także możliwość obcowania z dzikimi zwierzętami i ten temat rozwinę w tym poście. Zachęcam do lektury!Drogi Czytelniku! Skoro już udało mi się przyciągnąć Twoją uwagę tytułem i wstępem, kliknąłeś w ten art...

czytaj więcej na blogu

KONKURS! Do wygrania Mapa Zdrapka :)

Drodzy Czytelnicy! We współpracy z PaperApe.co przygotowaliśmy dla Was konkurs. Do wygrania jest Mapa Zdrapka Scratch&Travel™, na której będziecie mogli zaznaczyć odwiedzone przez Was państwa świata! Co trzeba zrobić, aby wygrać taką mapę?Wystarczy, że polubisz nasz fanpage i odpowiesz na pytanie pod postem konkursowym na naszej stronie na Facebooku!Konkurs potrwa do 15.07.2018 r. (niedziela) do godz. 23:59!REGULAMIN KONKURSU:1. Organizatorem konkursu "Mapa Zdrapka" jest właściciel strony www.podrozemm.pl2. Sponsorem nagród w konkursie jest PaperApe (www.paperape.co), który zobowiązuje się do wysłania nagrody zwycięzcy konkursu. 3. Zadaniem uczestników jest napisanie w komentarzu pod konkursowym postem na Facebooku, jaki kraj Uczestnik najb...

czytaj więcej na blogu

Lwów - 5 dni na Ukrainie

Na początku stycznia tego roku wybraliśmy się do Wilna. W lutym spędziliśmy tydzień w Tatrach, gdzie uzbrojeni w raki i czekany zdobyliśmy Świnicę. W marcu dostaliśmy pogodowej depresji i postanowiliśmy spontanicznie uciec do Lizbony w poszukiwaniu słońca. No i przyszedł kwiecień. Spojrzeliśmy na mapę, na której zaznaczamy odwiedzone już przez nas państwa. Byliśmy już w 27 krajach, a mimo to tuż za wschodnią granicą Polski rzucała nam się w oczy wielka, biała plama. Tak oto zdecydowaliśmy, że kwietniową podróżą będzie wyjazd na Ukrainę. Tak na serio to już dawno myśleliśmy o podróży do naszego sąsiada na wschodzie, ale... jakoś nie było okazji. Jesteśmy z ...

czytaj więcej na blogu

Lwów - 5 dni na Ukrainie

Na początku stycznia tego roku wybraliśmy się do Wilna. W lutym spędziliśmy tydzień w Tatrach, gdzie uzbrojeni w raki i czekany zdobyliśmy Świnicę. W marcu dostaliśmy pogodowej depresji i postanowiliśmy spontanicznie uciec do Lizbony w poszukiwaniu słońca. No i przyszedł kwiecień. Spojrzeliśmy na mapę, na której zaznaczamy odwiedzone już przez nas państwa. Byliśmy już w 27 krajach, a mimo to tuż za wschodnią granicą Polski rzucała nam się w oczy wielka, biała plama. Tak oto zdecydowaliśmy, że kwietniową podróżą będzie wyjazd na Ukrainę. Tak na serio to już dawno myśleliśmy o podróży do naszego sąsiada na wschodzie, ale... jakoś nie było okazji. Jesteśmy z ...

czytaj więcej na blogu

1234starsze