Profil podróżnika: dzieciakinapoklad

Wszystkich wpisów: 18

Nad Morzem Czarnym – gruzińskie plaże

Po ponad 10 dniach intensywnego zwiedzania Gruzji dotarliśmy nad Morze Czarne. Czas na relaks!! Na 3 dni zamieszkaliśmy w Kobuleti. To typowo gruziński kurort, chociaż do europejskich mu jeszcze baaaardzo daleko:). Hotelik mamy skromny ale czyściutki, jest balkonik, a to najważniejsze. No i w ogrodzie – restauracja z pysznym jedzonkiem. To pierwsza restauracja, jaką napotykamy, która nie ma menu w języku angielskim. No i tu podstawowa znajomość rosyjskiego naprawdę się przydaje. Wzdłuż wybrzeża ciągnie się długa kamienista plaża. Miasto to głównie hotele, guesthousy, restauracje, sklepy i kramy z pamiątkami. Nie plażujemy w Kobuleti.   Wybieramy piaszczystą, czarną plażę kilka kilometrów od Kobuleti, w Shekvetili. Tu nam się...

czytaj więcej na blogu

Swanetia – takie miejsce ładuje baterie na długi czas

Naszym kolejnym punktem programu w Gruzji jest Swanetia, wysokogórska kraina na północy kraju, wpisana na listę UNESCO. Kiedyś był to teren trudno dostępny dla turystów. Po pierwsze ciężko było tu dojechać, a po drugie grasowały tu bandy zbójów, które napadały na miejscową ludność. Dopiero po 2004 roku, kiedy Szaakaszwili rozprawił się z bandytami region zaczął się odradzać. Mieszkańcami Swanetii są Swani, grupa etnograficzna, posługująca się własnym dialektem, tzw swanuri. Ich obyczaje znacznie różnią się od tych kultywowanych przez Gruzinów, a związane jest to z długoletnią izolacją Swanetii od reszty kraju. Dziś można tu dojechać dość sprawnie...

czytaj więcej na blogu

W poszukiwaniu wrocławskich krasnali

Wrocławskie krasnale znane są już w całej Polsce. Obecnie jest ich ponad 300. Rozsiane są w różnych częściach miasta, a szukanie ich to niesamowita frajda dla całej rodziny. My odwiedziliśmy Wrocław w zimie i żadne mrozy nie były w stanie nam przeszkodzić. Wielogodzinne spacery po mieście po to żeby odhaczyć kolejnego sympatycznego krasnala wciągnęły nas na maxa. Jak ich szukać?? Dostępne są następujące pomoce: – aplikacja – Go Wrocław Krasnale– pobieramy i mamy całą listę, mapę i galerię tych śmiesznych stworków.  Ustawiamy nawigację i w drogę. Co fajne? Możemy zaznaczyć już te odwiedzone, dzięki czemu tworzy się nasza lista wrocławskich krasnali –...

czytaj więcej na blogu

Apteczka w podróży z dziećmi i nie tylko – farmaceutka radzi.

Apteczka to ważny element naszego bagażu. Nie wyobrażam sobie wyjazdu z dzieciakami bez torby najpotrzebniejszych medykamentów. Zbierałam się do tego wpisu długo, no bo w końcu profesja zobowiązuje   Niestety  mam tendencję do przesady, zawsze przecież wszystko może się nam przydać :), szczególnie jeśli wyjeżdżamy za granicę. Ktoś powie… ale większość leków można przecież kupić na miejscu…, tak wiem, ale ja wolę mieć swoje, sprawdzone. Kto ma dzieci ten wie, że one chorują w najbardziej niespodziewanym momencie, zazwyczaj w piątek wieczorem :). Postaram się jednak zrobić listę tych najpotrzebniejszych rzeczy, które wg mnie powinny znaleźć się w każdej wa...

czytaj więcej na blogu

Bordżomi – gruzińskie uzdrowisko.

       Bordżomi to znany w Gruzji ośrodek uzdrowiskowy, położony nad rzeką Kurą. Kiedyś było najmodniejszym uzdrowiskiem ZSSR, do którego zjeżdżała cała świta dawnej Rosji.  Z ciekawości chcieliśmy obejrzeć jak takie miejsce wygląda w Gruzji i czy bardzo różni się od tych w Polsce. Okazuje się, że Bordżomi jest trochę zaniedbane ale prezentuje się całkiem fajnie, choć do naszej Krynicy mu  jeszcze dalekoooo. Oczywiście jego główną atrakcją jest Park Zdrojowy, w którym znajduje się źródło bardzo dobrze znanej wody mineralnej ” Bordżomi”. Spróbowaliśmy….., tylko Marcin był w stanie wypić jeden kubeczek. Oczywiście...

czytaj więcej na blogu

Wardzia – skalne miasto w Gruzji – to trzeba zobaczyć!

Na południu Gruzji, tuż przy granicy z Turcją, jakieś 60 km od Achalciche, na wysokości 1300 m n.p.m, na zboczu masywu Eruszeti mieści się jedno z najsłynniejszych miejsc na Zakaukaziu. To Wardzia – skalne miasto-klasztor. Zaczęło tworzyć się w XII w, a w czasach swojej świetności składało się z 13 kondygnacji i ponad 3 tys sal. Wszystko sprytnie połączone tunelami. W skład kompleksu wchodziło 13 kościołów, pomieszczenia mieszkalne, piekarnie, piwnice, spichlerze, stajnie i zamieszkiwane było przez ponad 2 tyś osób.  Niestety zostało zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1283 r , a potem przez wrogów. Do dziś zachowała się ok 1/5 pierwotnego miasta. Dziś udostępniana jest do zwiedzania, poza kilkom...

czytaj więcej na blogu

Achalciche i twierdza jak z baśni 1001 nocy.

Achalciche to niewielkie miasteczko na południu Gruzji, blisko granicy z Turcją. To tutaj udaliśmy się z Tbilisi i spędziliśmy 3 wspaniałe dni, które wspominamy szczególnie wyjątkowo. A to głównie za sprawą niesamowitego hotelu, z przemiłą obsługą i przepysznym jedzeniem, najlepszym jedzeniem w Gruzji! Ale hotel w Achalciche to nie wszystko :). Miasteczko to też świetne miejsce wypadowe na południe w kierunku Wardzii i na północ w rejony Bordżomi. Co jest główną atrakcją Achalciche? To piękna, 900 – letnia, odrestaurowana twierdza, niczym z baśni tysiąca i jednej nocy. Obejrzymy tutaj baszty, mury, pozostałości meczetu, kościoła i pałacu. Dzieci narzuciły nam niesamowite tempo zwiedzania, wi&#...

czytaj więcej na blogu

Gruzińska Droga Wojenna i Cminda Sameba z widokiem na Kazbek – absolutne must see!!

Będąc w Gruzji i nie przejechać się Gruzińską Drogą Wojenną oraz nie zobaczyć klasztoru u podnóży Kazbegu, to niewybaczalne. To jak pojechać do Paryża i nie zobaczyć wieży Eiffla, to jak wyruszyć do Londynu i nie ujrzeć na własne oczy Big Bena. Dosadniej się chyba nie da, to absolutne „must see” w Gruzji. Gruzińska Droga Wojenna to droga, która wiedzie przez góry Kaukazu, zaczyna się w Tbilisi, a kończy we Władykaukazie na terenie Osetii Północnej. Liczy sobie 208 km, my przejechaliśmy 130 i zakończyliśmy swoją podróż w Kazbegi. Kiedyś droga była w słabej kondycji, teraz jest wyremontowana i podróżuje się nią super. Trasa jest przepiękna, widoki zapierają ...

czytaj więcej na blogu

Pierwszy kontakt z Gruzją – Tbilisi

Zaczynamy naszą przygodę z Gruzją. Po prawie 4 h lotu o 5 nad ranem gruzińskiego czasu lądujemy w Tbilisi – stolicy tego niezwykłego kraju. W Tbilisi mamy świetną miejscówkę, airbnb-owskie mieszkanko w prawie samym centrum. Nie korzystamy, więc z żadnych środków transportu, wszędzie udaje nam się dotrzeć pieszo. Gdy Wy nie będziecie mieć tyle szczęścia, bez obaw, w Tbilisi kursuje dość dobrze rozbudowane metro i oczywiście niezawodne marszrutki Bo miasto jest naprawdę olbrzymie, a zamieszkuje go ponad 1 mln osób. Na stolicę Gruzji na pewno warto zarezerwować sobie ok 2-3 dni. Choć inni powiedzą, że to zdecydowanie za mało. Co my zwiedziliśmy i co warto zobaczyć w Tbilisi ? Znajdziecie poniżej!   1...

czytaj więcej na blogu

Gruzja okiem małolata. Po co ciągnąć tam dzieciaki?

Po co w ogóle ciągnąć dzieciaki do Gruzji? Co one tam będą robić? Nie ma tam plaż ze złocistym piaskiem, aquaparków i hoteli z klubikiem i minidisco… Przecież Gruzja nie jest krajem super przyjaznym dzieciom. Czyżby??? My jesteśmy innego zdania, nasze dzieciaki zresztą też Nigdy nie wybieraliśmy miejsca na wakacje typowo pod atrakcje dla maluchów. W tym roku postanowiliśmy zapytać ich o zdanie, czy w lecie jedziemy gdzieś nad morze czy wracamy do Gruzji. Ku naszemu zaskoczeniu jednogłośnie wykrzyczały… do Gruzji. Z Gruzji mają jakieś wyjątkowe wspomnienia, szczególnie starszy syn Kacper. Gruzja to przecież super przyjaźni dzieciom ludzie, to piękne góry, gdzie można pobiegać i pozbierać kamieni...

czytaj więcej na blogu

Gruzja – garść informacji praktycznych.

Gruzja, w której spędziliśmy wspaniałe 2 tygodnie, to niezwykły kraj. No bo w sumie czy Gruzja to jeszcze Europa, czy już bardziej Azja?? Niektórzy mówią, że to Azja z powiewem Europy, inni, że Europa z domieszką Azji. Mi najbardziej spodobała się wypowiedź pewnego Gruzina: „geograficznie-Azja, politycznie-Europa, mentalność- własna” Targana, więc wątpliwościami  swoje wpisy z naszego pobytu w Gruzji będę umieszczała w 2 kategoriach jednocześnie: pod Azją i Europą. Nie miejcie mi tego za złe! Na początek mam dla Was trochę informacji praktycznych… 1. Jak się dostać? Najwygodniej i najszybciej – samolotem. Do Gruzji regularne rejsy wykonują dwaj przewoźnicy : Wizzair oraz LOT. Wizzai...

czytaj więcej na blogu

Anaga- nieodkryte góry Teneryfy.

Anaga to masyw górski w północno-wschodniej części Teneryfy. U jego podnóża leży stolica wyspy Santa Cruz i miejscowość La Laguna. Ten rejon jest chyba najmniej znanym i jeszcze nieodkrytym przez masowego turystę miejscem na wyspie.  Bardzo dobrze :), takie klimaty lubimy najbardziej. Robiliśmy do nich dwa podejścia… za pierwszym razem odstraszyła nas ulewa. Niestety góry Anaga często spowijają deszczowe chmury, a jak są chmury to brakuje widoków, a to właśnie dla nich się tu przyjeżdża. Za drugim razem było troszkę lepiej, chyba ciężko trafić tu na idealną pogodę. My zrobiliśmy małą pętelkę, podróż rozpoczęliśmy w miejscowości La Laguna, przejechaliśmy prz...

czytaj więcej na blogu

Miasteczka na Teneryfie – te urocze i te mniej…

Miasteczka na Teneryfie… Do których warto zajrzeć? Które warto zwiedzić? Co tam zobaczyć? A od których lepiej trzymać się z daleka?? Zacznę może od tych pierwszych.. Niesamowite wrażenia zrobiły na nas przesympatyczne miasteczka na północy wyspy. Pokażemy Wam 2 z nich:  Garachico i Icod de los Vinos, na północnym-zachodzie wyspy. Garachico To urocze miasteczko słynie przede wszystkim z wulkanicznego wybrzeża. Zaadaptowano je na małe baseny z wodą morską, wokół których można pospacerować specjalnie wytyczonymi alejkami. Nad brzegiem oceanu stoi również zabytkowy XVI wieczny Castillo de San Miguel. Mieści się w nim obecnie muzeum i wystawa muszli. Warto przespacerować się także w gł&#...

czytaj więcej na blogu

Loro Park – niesamowity ogród dla każdego

Wybieracie się na Teneryfę z dzieciakami? Koniecznie zarezerwujcie sobie jeden dzień aby odwiedzić  Loro Park w Puerta de la Cruz – niesamowity ogród zoologiczno-botaniczny. Wg portalu podróżniczego Tripadvisor jest numerem 1 w Europie i numerem 2 na świecie wśród wszystkich ogrodów zoologicznych. Ten park  wyróżnia się wśród innych, my nigdy nie byliśmy w takim miejscu. Co zachwyca od samego wejścia?? Niesamowita, tropikalna roślinność i wszechobecne, skrzeczące papugi. Mieszkają tu takie zwierzaki jak: goryle, szympansy, tygrysy, orki, delfiny, lwy morskie, surykatki, aligatory, flamingi, papugi, pingwiny, żółwie i wiele innych. Ale nie tylko…. Co koniecznie trzeba zobaczyć na terenie parku: dżunglę ...

czytaj więcej na blogu

W stronę wulkanu Teide…

Wulkan Teide to najwyższy szczyt Teneryfy i całej Hiszpanii. Ma wysokość 3718 m. n.p.m i warto dodać, że jest wulkanem czynnym. Obecnie znajduje się w fazie uśpienia i jak twierdzą naukowcy czas jego wygaśnięcia tak szybko nie nadejdzie. Ostatni jego wybuch miał miejsce w 1909 r, a ostatnia duża erupcja w 1798 roku. Będąc na Teneryfie nie można tego miejsca ominąć, te kosmiczne krajobrazy robią naprawdę niesamowite wrażenie. My widzieliśmy coś takiego pierwszy raz w życiu. Do Parku Narodowego wulkanu Teide prowadzą 2 drogi, jedna z południa, druga z północy. My ruszyliśmy z południa wyspy, warto przejechać całą tą trasę do El Portillo i dalej w kierunku La Laguny. Trzeba pamiętać, że na tereni...

czytaj więcej na blogu

Masca – wioska piratów i Punta de Teno – koniec świata.

Kiedy snuliśmy plany odnośnie Teneryfy i przerzucaliśmy kolejne przewodniki oraz blogowe wpisy na jej temat zdjęcia z Masci zrobiły na nas największe wrażenie. To było miejsce nr 1, które chcieliśmy zobaczyć na wyspie. Nie tylko sama wioska robiła na nas ogromne wrażenia ale i droga, która do niej prowadzi. Uwielbiamy takie trasy, zaliczyliśmy już Drogę Troli w Norwegii, świetne trasy widokowe w Szwajcarii, przejechaliśmy się drogą SS125 na Sardynii i Gruzińską Droga Wojenną. W planach mamy rumuńską trasę transfogarską, kto wie może już wkrótce uda nam się je zrealizować Ale wracając do tematu. Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. W pierwszy dzień wyruszyliśmy do Masci. Masca – có&#...

czytaj więcej na blogu

Teneryfa zimą – informacje praktyczne

Do tej pory wszystkie zimowe ferie spędzaliśmy z dzieciakami w polskich górach. Zdarzały się naprawdę piękne, białe zimy. Aż do poprzedniego sezonu, kiedy to mając nadzieję na białe szaleństwa, dostaliśmy w zamian pluchę i deszcz. Powiedzieliśmy dość!!! Tak wiem, wiem….w tym roku w górach jest inaczej, jest pięknie. Ale my nie żałujemy. W te ferie wybraliśmy cieplejszy kierunek, Wyspy Kanaryjskie, a dokładnie największą z nich czyli Teneryfę. Czy było warto??? Oczywiście! Móc pobiegać boso po plaży, ubrać krótkie spodenki i nałożyć okulary przeciwsłoneczne w styczniu – coś niesamowitego. Oczywiście nie tylko to, Teneryfa jest pełna miejsc wartych zobaczenia. Obawiam...

czytaj więcej na blogu

Dlaczego zazwyczaj nie nocujemy w hotelach?

Tęsknimy za Teneryfą…. Móc pobiegać boso na plaży w środku zimy – bezcenne. Oprócz mnóstwa cudnych wspomnień, ten wyjazd uświadomił nam jeszcze jedną ważną rzecz. Utwierdził nas w przekonaniu, że zdecydowanie jesteśmy zwolennikami lokalnych mieszkań, a nie hotelowych pokoi. Dlaczego więc zazwyczaj nie nocujemy w hotelach?? My w ogóle nie przepadamy za, jak ja je nazywam „molochami” – olbrzymimi hotelami z olbrzymimi basenami i usługą „all inclusive”. Jeśli już decydujemy się na hotele to są to raczej małe rodzinne hoteliki lub pensjonaty. Tam czujemy się lepiej, bardziej komfortowo i nie chodzi tu o to, że nie lubimy ludzi :). Nie lubimy po prostu tłumów turystów i anonimowo&#...

czytaj więcej na blogu

1